Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
Scenariusz inscenizacji baśni J. Porazińskiej

Od 01.01.2015 odwiedzono tę wizytówkę 2058 razy.
Chcesz zwiększyć zainteresowanie Twoją jednostką?
Zadzwoń do Nas!* - tel. 606-...-... ->>>
* szkolnictwo.pl - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.



 

W opracowanym przeze mnie scenariuszu występuje szesnaścioro dzieci (część jedynie statystuje). Scenografia jest stała, a zmiany pór roku sygnalizowane są efektami akustycznymi - nagraniami odgłosów przyrody, np. z płyt "Wesołej szkoły"


Scenariusz przedstawienia na podstawie baśni Janiny Porazińskiej O DWUNASTU MIESIĄCACH

Narrator (czyta)
- Była w chacie gospodyni. Miała córkę i miała pasierbicę. Pasierbica była dobra, a córka była dokucznica. Pasierbica zawsze miała główkę gładko przyczesaną, twarz umytą, sukienkę, choć starą, ale czystą. Córka była roztargana i często nie umyta. Ludzie na pasierbicę mówili: ładniuśka; na córkę mówili: brzydulicha. Więc macocha pasierbicy strasznie nie lubiła. Chciała jej się z domu pozbyć. Nadszedł grudzień. Spadły śniegi i przyszedł mróz.
Macocha
- Idź w las i nazbieraj fiołków. Bez nich cię do izby nie wpuszczę!
Pasierbica
- A gdzież ja w zimie fiołki znajdę?
Macocha
- Szukaj, gdzie chcesz, a ja swojej woli nie odmienię!
Narrator
- Idzie pasierbica polem. Wiatr hula i szarpie jej nędzny przyodziewek, oczy śniegiem zasypuje. Doszła do lasu. A że w lesie nie tak dokuczliwie, jak w polu, to i brnie od sosny do sosny.
Pasierbica
- Pewnie zginę, albo z mrozu, albo z głodu, albo od wilków.
Narrator
- Kawał drogi uszła, aż tu widzi: ogień się pali, a przy ognisku dwunastu chłopa
siedzi.
Pasierbica
- Witajcie bracia Miesiące.
Lipiec
- Który też z nas najbardziej ci się podoba?
Pasierbica
- Wszyscy jesteście piękni, boście –wszyscy potrzebni.
Grudzień
- A po coś tu przyszła, dziewczynko?
Pasierbica
- Macocha kazała mi fiołków nazbierać, ale gdzie ich zimą szukać?
Grudzień
- Nie martw się, może i znajdziesz.
(Kwiecień siada na miejscu Grudnia )
Kwiecień
- Idź, sierotko, za tę sosnę, fiołków poszukaj.
Pasierbica
- Dziękuję ci, Kwietniu, za fiołki.
Kwiecień
- Idźże w spokoju do domu. A jak będziesz znów w potrzebie, przyjdź tu do nas.
Narrator
- Biegnie sierotka do domu, a nadziwić się nie może i temu, że fiołki wyrosły, i temu, że zimna wcale nie czuje, a i droga jakoś zrobiła się niedługa. Już przed chatą staje i w drzwi puka.
Macocha
- Jeśli nie masz fiołków, to do chaty cię nie wpuszczę!
Pasierbica
- Mam, mam, popatrzcie tylko
Macocha (zdziwiona)
- Sprawiedliwie.. .fiołki prawdziwe.
Narrator
- Minęły trzy dni. Mróz jeszcze bardziej się nasilił, wichry jeszcze bardziej
Macocha
- Biegaj mi zaraz w las i nazbieraj poziomek. A pamiętaj, że mają być piękne i dojrzałe! A jak ich nie znajdziesz, to nie wracaj!
Narrator
- Znów idzie sierota w las. Wichry j ą szarpią, mróz na wylot ją przejmuje. Każda kosteczka w niej z zimna się trzęsie. Ale jakoś do lasu doszła.
Pasierbica (nieśmiało)
- Witajcie, bracia Miesiące. Wstyd mi, że znów z prośbą przychodzę, ale macocha
kazała mi poziomek nazbierać.
Grudzień
- Poziomek chce, powiadasz. Bracie Czerwcu, usiądź na mym miejscu.
Czerwiec
- Idź, sierotko, za tę sosnę, poszukaj.
Pasierbica
- Ach, jakie piękne poziomki! Dziękuję, Czerwcu.
Czerwiec .
- Idź spokojnie do domu, a jak będziesz czegoś potrzebowała, to przyjdź do nas.
Narrator
- Idzie dziewczyna do domu i, jak za pierwszym razem, wcale jej nie zimno i dzbanek nie ciąży, a i droga niedaleka.
Macocha
- Jeśli nie masz poziomek.. (chwyta się za głowę, niedowierza ), jakie piękne i pachnące! Chodź, córeczko, zjemy je na kolację. A ty pewnieś się już najadła, to izbę posprzątaj.
Narrator
- Minęło kilka dni.
Macocha (mówi do publiczności)
- Głupia byłam, że chciałam fiołków i poziomek. Kwiatki zwiędły, poziomki się zjadło i nic nie zostało.
Pasierbico! Idź do lasu i przynieś mi talarów. Tylko ciężkich, ze szczerego srebra! Bez nich się w chałupie nie pokazuj!
Narrator
- Znów idzie w las sierota, znów przed braćmi staje.
Pasierbica
- Witajcie, bracia Miesiące
Talarów kazała macocha przynieść, ze szczerego srebra.
Grudzień
- Przychyl się i weź węgielków z ogniska.
Pasierbica
- Toć węgielki dziury wypalą w zapasce i macocha będzie się złościć.
Grudzień
- Nie bój się, nabierz węgielków. A jak jeszcze raz macocha cię wyśle, to już do
niej nie wrócisz, u nas zostaniesz.
Narrator
- Podziękowała sierota i do domu wraca, a całą drogę boi się, że jej się dziura w zapasce wypali.
Macocha
- Masz talary?! Dużo ich masz?!
(Pasierbica wysypuje talary. Córka z macochą zagarniają je i liczą)
Macocha
- Za te pola dokupię.
Ten na krowę, ten na świnki, ten na gęsi.
Córka
- Ten na ubranie, ten na buty... (ze złością) A za co korale i bursztyny?!
Macocha
- A za co pierzyny i poduchy?!
Tyle tylko przyniosłaś?! Pewnieś dla siebie w lesie ukryła. Biegnij zaraz i wszystkie przynieś!
Narrator
- Pobiegła sierota w las, ale do macochy już nie wróciła.
Czeka macocha do późnej nocy. Czeka dzień jeden i drugi, ale pasierbicy nie
widać.
Macocha
- Nie wiadomo, co się z pasierbicą stało. Może w polu zamarzła. To ty teraz
pójdziesz.
Córka
- Matko, chcecie, żebym i ja przepadła?
Macocha
- Nie bądź głupia! Tamta tylko letnią sukienczynę i chuścinę miała. A ciebie w kożuch ubiorę, w buty po kolana. Nie poczujesz zimna. Talarów przyniesiesz.
Potrafiła tamta, potrafisz i ty.
Córka
- Przecie! Potrafię. Jeszcze więcej przyniosę.
Macocha
- Weź na talary torbę, garnek i jeszcze woreczek na plecy. Idź powolutku. Odpoczywaj.
Narrator
- Idzie córka w las. Ciepło jej i wesoło, bo na dworze niezgorzej, wiatr ustał i mróz złagodniał, śnieżek drobny tylko polatuje. Idzie, a rozgląda się dokoła, gdzie to te talary leżą.
Córka
- O, coś się tam w lesie jarzy, migoce. Pewnie to te bogactwa tak jaśnieją!
Narrator
- Biegnie dziewczyna, aż się o świerczki potyka, patrzy... a to ognisko się żarzy. Bardzo się rozgniewała, że się tym ogniem tak oszukać dała i wrogo na braci patrzy.
Styczeń
- Dzień dobry, dziewczynko! A może nam powiesz, kto my jesteśmy?
Córka
- Ten tu Marzec - kłapie wargą jak starzec. A ten Maj - tylko mu kij żebraczy daj. A ten Luty - ma koślawe buty. Stary Grudzień - największy leń!
Grudzień
- Dość! Bracie Luty usiądź na mym miejscu.
Narrator
- I dopiero, jak nie zacznie się sroga zima. Mróz ścisnął taki, że aż drzewa huczą. Podniósł się wicher, pochwycił tumany śniegu i rozhulał się zamiecią. Chce dziewczyna do domu wrócić, ale drogi powrotnej znaleźć nie może. Ognisko z oczu straciła. A tu bór coraz gęstszy, a tu mróz coraz okrutniejszy, a tu zaspy coraz większe...

(Córka pada na ziemię)


Opracowała Krystyna Romańska

Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej




Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie