Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
Dorosłeś, idź skąd przyszedłeś...

Od 01.01.2015 odwiedzono tę wizytówkę 634 razy.
Chcesz zwiększyć zainteresowanie Twoją jednostką?
Zadzwoń do Nas!* - tel. 606-...-... ->>>
* szkolnictwo.pl - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.



 

 Przygotowanie wychowanków do życia w społeczeństwie stanowiło i stanowi podstawowy obowiązek placówek opiekuńczo – wychowawczych.

      To kim i jacy będą usamodzielnieni wychowankowie jest sprawdzianem funkcjonowania całego systemu opiekuńczo – wychowawczego w danej placówce. Proces usamodzielnienia wychowanków domu dziecka jest procesem długotrwałym. Na ogół rozpoczyna się z chwilą przybycia podopiecznego do placówki, a kończy kilka lat po jego usamodzielnieniu. Każdy wychowawca pracujący w placówce opiekuńczo – wychowawczej, ma świadomość, iż jest w jakimś stopniu odpowiedzialny za przyszłość swojego podopiecznego - za to jak wychowanek poradzi sobie w przyszłości. Jednak odpowiedzialność ta spada też na „twórców prawa” i to niestety w wielu kwestiach.

      W swoich rozważaniach chciałabym się skupić na zapisie w Ustawie o Pomocy Społecznej funkcjonującej od 2004 roku ( DZ.U. z 2004 r.,Nr 64, poz. 583 z póz. zm. ), Która brzmi: „dziecko pozbawione częściowo lub całkowicie opieki rodzicielskiej może przebywać w placówce opiekuńczo – wychowawczej, zapewniającej całodobową opiekę do uzyskania pełnoletniości, a po uzyskaniu pełnoletności, na dotychczasowych zasadach, do czasu ukończenia szkoły, w której rozpoczęło naukę przed osiągnięciem pełnoletniości”.

      Pracując w grupie usamodzielnienia przed i po zmianach w przepisach ustawowych widzę, jak wiele szkody wyrządziła ona wychowankom. Początek roku 2005 był okresem niesamowicie nerwowym, kiedy to wychowankowie już dorośli studiujący, bądź przygotowujący się do matury musieli się usamodzielnić w myśl nowych przepisów. Nikt nie pomyślał o tym, że część z nich to jeszcze niedojrzali ludzie, którzy „pogubią się” w dorosłym życiu. Nie potrafią więc „na zawołanie” być samodzielnymi. Wychowankowie nie byli w stanie studiować i utrzymać się samodzielnie, bo nawet „wytrawna” gospodyni domowa nie poprowadzi swojego gospodarstwa za 460 złotych miesięcznie ( tyle bowiem na kontynuowanie nauki otrzymują nasi pełnoletni, usamodzielnieni wychowankowie). Potrzeba było wiele wysiłku, ogromnego zaangażowania tych młodych ludzi, nas pracowników placówki i ludzi dobrej woli, aby młodzież ta kontynuowała naukę. W tempie błyskawicznym, poszukując sponsorów musieliśmy „zorganizować dach nad głową” i jakiekolwiek źródło dochodu dla naszych dorosłych wychowanków.

      Wyznaczony tak nagle termin usamodzielnienia był dla nich jak wyrok, gdyż przez cały czas byli oni przeświadczeni o tym, że mogą pozostać w placówce do lat 25 tak jak gwarantował im to kształt ówczesnej ustawy ( Dz.U. nr 80 pozycja 900 rozporządzenie MIPS z dnia 01.09.2000 r.)

      Aktualnie próbujemy dostosować się do obowiązującej ustawy, dużo wcześniej omawiając plany życiowe dzieci, pracownicy socjalni robią co mogą, aby wychowankowie nie poszerzyli grona klientów Opieki Społecznej. Nadal jednak jesteśmy sfrustrowani, kiedy musimy powiedzieć naszemu osiemnastolatkowi:
” idź, skład przyszedłeś” , mimo że wizja jego przyszłości jest jeszcze bardzo rozmazana. Nurtuje nas pytanie: co też powinniśmy powiedzieć zdolnej dziewczynie, która skończyła osiemnaście lat w maju, a jej koleżanka skończy lata we wrześniu i ma możliwość pozostać w placówce? Dlaczego jedna musi się usamodzielniać, a druga ma szanse kontynuować naukę będąc wychowanką? Czy w normalnych domach też wyrzucamy dzieci w momencie osiągnięcia pełnoletniości, gdy one jeszcze wykazują się małą samodzielnością i potrzebują naszej pomocy?

      Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej wydało jednak stosowne rozporządzenia określające działania osłonowe, aby start w dorosłe życie nie był dla wychowanków zbyt bolesny. Obejmują one szeroki zakres pomocy dla opuszczającego placówkę podopiecznego. Niestety, teoria to jedno, a praktyka drugie. Wysokie bezrobocie, jak i brak funduszy torpedują już na początku założenia systemowe. Ponadto rozmaita interpretacja przepisów przez osoby odpowiedzialne za proces usamodzielnienia utrudnia, a czasami nawet wręcz uniemożliwia życiowy start.

      Większość usamodzielnionych wychowanków nie ma szans na mieszkania chronione, bo ich po prostu brak, a jeśli się tylko znajdą, zapewniają zakwaterowanie na okres dwóch lat. Mieszkań socjalnych gminy też nie mają. Wychowanków nie jest stać na wynajem mieszkania, dlatego najczęściej muszą wracać do rodzin, czyli do środowiska z którego dla własnego dobra zostali „wyrwani”. Daje się też zauważyć ogromną biurokrację - osoby odpowiedzialne za proces usamodzielnienia patrzą nie na danego wychowanka, tylko na przepisy, które określają jego statut. Tym samym w wielu przypadkach pełnoletniemu wychowankowi, który opuszcza placówkę pomagają tylko i wyłącznie pracownicy placówki i osoby zaprzyjaźnione. Pomoc z „zewnątrz ” to jedynie kwota na kontynuowanie nauki.

      Młodzi ludzie, którzy muszą opuścić placówkę w momencie, kiedy właśnie najczęściej zaczęło im zależeć na pozostaniu w niej i możliwości ukończenia szkoły, mają świadomość ponuro rysujących się perspektyw. Wspólną cechą wszystkich usamodzielniających się wychowanków jest poczucie zagubienia. Przypominając sobie wychowanków usamodzielnionych przed rokiem 2005 widzę jak bardzo różnili się od tych, którzy usamodzielniają się teraz. Byli pewniejsi siebie, starsi, ukończyli taki szczebel edukacji jaki sami wybrali – nic nie było narzucone. To gwarantowało im dużo lepsze perspektywy. Nie twierdzę jednak, że wszyscy wychowankowie ukończyli szkoły, zdobyli pracę, mają własne mieszkania. Pewne jest tylko to, że wychowankowie „ z przed ustawy 2004” mieli szansę i możliwość zadecydowania sami o sobie. Mieli możliwość pozostania w placówce do momentu, kiedy sami poczują, że gotowi są odejść. I mimo, że zawsze istniała gdzieś granica, której przekroczyć nie można było ( 25 lat) to jednak różnica tych 7 lat jest bardzo ogromna.

      Smutno jest mi więc, gdy patrzę na swoich niedojrzałych jeszcze podopiecznych, którzy pragną kochać, mieć swój dom i coś w życiu osiągnąć. Ogromnym błędem jest więc pozbawienie ich szans na odmianę losu, poprzez ustanawianie martwych i czasem nie trafionych przepisów. Zaistniała sytuacja paraliżuje całą ideę wychowania placówkowego oraz niweczy próby niesienia skutecznej pomocy wychowankom już na starcie ich dorosłego życia.

Magdalena Dalanek wychowawca PZPO-W w Gostyninie

Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej




Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie