Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
,,Inni” wśród nas

Od 01.01.2015 odwiedzono tę wizytówkę 993 razy.
Chcesz zwiększyć zainteresowanie Twoją jednostką?
Zadzwoń do Nas!* - tel. 606-...-... ->>>
* szkolnictwo.pl - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.



 

Scenariusz zajęć integrujących treści nauczania różnych przedmiotów. Temat może być realizowany w ramach godzin do dyspozycji wychowawcy klasy, lekcji etyki, ale także innych szkolnych zajęć edukacyjnych, zarówno przedmiotowych, na przykład języka polskiego, historii, wiedzy o kulturze, jak i pozalekcyjnych, na przykład koła filozoficznego czy klubu europejskiego. Celem warsztatów jest kształtowanie postawy tolerancji względem osób o różnym wyglądzie, zachowaniu, sposobie bycia czy poglądach. Aby ułatwić pracę nauczyciela zamierzającego go wykorzystać w praktyce dydaktycznej, opatrzony został relacją z przeprowadzonych przez autorkę zajęć i obszernym komentarzem filozoficznym.

Katarzyna Lejzerowicz
Zespół Szkół Chemicznych w Łodzi

,,Inni” wśród nas

Projekt zajęć przygotowany został z przeznaczeniem dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych, co nie oznacza, iż nie może on zostać wykorzystany w praktyce dydaktycznej z uczniami młodszymi. Decyzję w tej kwestii winien podjąć nauczyciel zamierzający pracować z danym zespołem uczniowskim. Każdorazowo należy dostosować cele i treści do etapu rozwojowego konkretnych uczestników.
Temat może być realizowany w ramach lekcji etyki, godzin do dyspozycji wychowawcy klasy, ale także innych szkolnych zajęć edukacyjnych, zarówno przedmiotowych, na przykład języka polskiego, historii, wiedzy o kulturze, jak i pozalekcyjnych, na przykład koła filozoficznego czy klubu europejskiego.

Cele zajęć :
· kształtowanie postawy tolerancji względem osób o różnym wyglądzie, zachowaniu, sposobie bycia czy poglądach
· pobudzanie do samopoznania i poznania innych
· rozwijanie kompetencji interpersonalnych
· rozwijanie umiejętności formułowania pytań, własnych sądów, opinii i popierających je argumentów
· doskonalenie kultury dyskusji

Czas realizacji zajęć :
2 godziny lekcyjne, czyli 90 minut

Środki dydaktyczne :
· kaseta z filmem dokumentalnym ,,Jeśli zechcesz potrafisz”, A Cinexsa Film Production, 25 minut (lub innym w zależności od obranego celu)
· telewizor
· magnetowid
· duża tablica ścienna usytuowana tak, aby wszyscy uczestnicy zajęć z zajmowanych przez siebie miejsc dobrze widzieli to, co na niej zostanie zapisane
· kreda w kilku kolorach
· pudełka z zestawami zadań i materiałami niezbędnymi do ich wykonania dla poszczególnych grup
· kserokopia wypowiedzi uczestnika Pleneru Fotograficznego dla Niepełnosprawnych Intelektualnie, który odbył się w dniach 18-21 września 2003 roku w Gołańczy

Przebieg zajęć :
W trakcie warsztatów obowiązuje zasada pozostawania we wzajemnym kontakcie wzrokowym. Prowadzący zajmuje miejsce wśród uczestników.
I. Lodołamacz
Prowadzący w sposób losowy (tzn. przyjmując takie kryterium podziału, na które uczniowie nie mają wpływu, np. numer w dzienniku lekcyjnym) dzieli uczestników na cztery równoliczne grupy. Każdy zespół dokonuje wyboru swego przedstawiciela, który losuje dla niego jedno z zadań:
1.
Za pomocą gestów przekaż swoim kolegom hasło znajdujące się w kopercie. Jeśli będą mieli trudności z jego zrozumieniem, podaj im jego brzmienie.
Na realizację zadania macie 10 minut.
2.
Nie używając rąk pokolorujcie rysunki. Jeśli efekt waszej pracy nie będzie odpowiadał załączonemu wzorowi, wykonajcie czynność powtórnie – używając rąk.
Na realizację zadania macie 10 minut.
3.
Z zasłoniętymi oczami rozpoznajcie kształt i kolor przedmiotów znajdujących się w waszym pudełku. Jeśli nie będziecie mogli ustalić wszystkich żądanych cech, zdejmijcie opaski.
Na realizację zadania macie 10 minut.
4.
Odczytajcie zapisane poniżej hasło i zapiszcie je na kartonie.

▪ ▪ / - ▪ / - / ▪ / ▪ - ▪ ▪ / ▪ / - ▪ - / -

W przypadku niemożności wykonania polecenia skorzystajcie z pomocy zawartej w kopercie.
Na realizację zadania macie 10 minut.
Po zakończeniu ćwiczenia uczestnicy dzielą się wrażeniami i spostrzeżeniami związanymi z realizowanymi przez siebie zadaniami.
II. Materiał do zajęć
Projekcja filmu ,,Jeśli zechcesz potrafisz”, A Cinexsa Film Production,
25 minut.
III. Zbieranie pytań i problemów
a)Zgłaszanie pytań-problemów.
b)Grupowanie pytań-problemów.
c)Wybór problemu do rozważań.
IV. Dyskusja
V. Podsumowanie
Prowadząca stawia pytanie i przytacza wypowiedź.

załącznik do zadania dla grupy 4 - alfabet Morse'a


Relacja z przeprowadzonych zajęć


Warsztaty przeprowadzone zostały w szesnastoosobowej klasie czwartej liceum ogólnokształcącego w ramach godzin do dyspozycji wychowawcy klasy. Uczestnicy zajęć – w zależności od tego, jakie zadanie wykonywali – siedzieli w kręgu lub w półokręgu, zawsze jednak pozostawali we wzajemnym kontakcie wzrokowym. Prowadząca zajmowała miejsce wśród uczestników.

I. Lodołamacz
Prowadząca podzieliła uczestników zajęć na cztery grupy przez odliczanie do czterech. Każdy zespół dokonał wyboru swego reprezentanta, który wylosował dla niego zadanie. Przez kilka kolejnych minut drużyny wykonywały swe ćwiczenia. Następnie uczestnicy dzielili się wrażeniami i spostrzeżeniami związanymi z realizowanymi przez siebie poleceniami. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że z wykonaniem zadań mieli dość poważne kłopoty. Wskazywane przyczyny niepowodzeń były różne – członkowie grupy pierwszej mówili o niemożności użycia języka mówionego i pisanego, drugiej-rąk, trzeciej-wzroku, czwartej-braku znajomości właściwego kodu językowego. Niektórzy uczniowie zauważyli, że w ich najbliższym otoczeniu funkcjonują osoby, które na co dzień muszą radzić sobie z podobnymi trudnościami.

II. Materiał do zajęć
Prowadząca zaproponowała uczestnikom wspólne obejrzenie filmu dokumentalnego ,,Jeśli zechcesz potrafisz”, A Cinexsa Film Production,
25 minut.

III. Zbieranie pytań i problemów
a)
Prowadząca poprosiła o zgłaszanie pytań-problemów, do jakich zainspirował uczestników obejrzany film.
Dyżurny zapisywał na tablicy ściennej zgłaszane przez uczestników pytania i problemy.
Zanotowano:
1)Czy niepełnosprawni są samodzielni?
2)Kto powinien pomagać niepełnosprawnym?
3)Z jakimi problemami musi radzić sobie niepełnosprawny?
4)Co mogą osiągnąć niepełnosprawni?
5)Jak niepełnosprawni funkcjonują w szkole?
6)Jak reagujemy na inność innych ludzi?
7)Czy w szkole niepełnosprawny jest akceptowany?
8)Dlaczego niektóre osoby traktujemy gorzej niż inne?
9)Czy każdy może stać się ,,kozłem ofiarnym”, obiektem agresji?
10)Co można zrobić, aby poprawić relacje między ludźmi?
11)Czy państwo powinno przeciwdziałać nietolerancji?
12)Co to jest tolerancja?
13)Czy każdą odmienność powinniśmy akceptować?
14)Czy przyczyna inwalidztwa ma wpływ na stosunek do osoby nim dotkniętej?
15)Co czuje człowiek nietolerowany?
16)Czy można zrozumieć drugiego człowieka?
17)Co utrudnia kontakt z niepełnosprawnym?
18)Czy każdy może zbliżyć się do osoby niepełnosprawnej?
b)
Tematyczne porządkowanie pytań i problemów.
Dyżurny głośno odczytał zapisane pytania i problemy. Uczestnicy wskazali pokrewne semantycznie pytania, które oznaczone zostały tym samym kolorem.
W wyniku grupowania połączono: 1,2,3,4 / 5,7 / 6,13 / 8,9,11,15 / 10,12 / 14,17,18 / 16.
c)
Wybór kwestii do rozważań.
Uczestnicy w drodze głosowania (każdy podnosił rękę tylko raz) wybrali grupę tematów, na które chcieli aktualnie prowadzić rozważania.
Największą liczbę głosów uzyskały zagadnienia:
· Jak niepełnosprawni funkcjonują w szkole?
· Czy w szkole niepełnosprawny jest akceptowany?

IV. Rozważania
Prowadząca poprosiła autorów wybranych problemów o zagajenie tematu. Następnie kolejno udzielała głosu zgłaszającym się do wypowiedzi uczestnikom.
Wyrażono następujące poglądy:
1)Tylko nieliczni niepełnosprawni mogą normalnie uczęszczać do szkoły, dla większości jest to niemożliwe - kłopoty z transportem, przeszkody architektoniczne, brak odpowiednich pomocy dydaktycznych.
2)Prawo dyskryminuje uczniów niepełnosprawnych. Często już bardzo wcześnie decyduje o oddzieleniu ich od rówieśników. Głównym powodem jest brak pieniędzy. Niekiedy brak wiary w to, że dzięki odpowiedniej pomocy, są w stanie nadrobić opóźnienia, które powstały w wyniku niepełnosprawności. Takiemu człowiekowi nie daje się możliwości sprawdzenia własnych sił.
3)Nauka w domu jest rzeczą wygodną – mniejsza ilość godzin zajęć, bezpośredni kontakt z nauczycielem.
4)Fizyczna nieobecność w szkole jest przyczyną izolacji. Życie poza grupą uniemożliwia normalne kontakty, zawieranie bliższych znajomości czy przyjaźni.
5)Znajomości można nawiązywać poza szkołą. Częste spotkania nie zawsze są dowodem zażyłości, bliskości.
6)Relacje z osobą niepełnosprawną są nienaturalne. Mimo wzajemnych uprzejmości wyczuwa się dystans.
7)Osoba niepełnosprawna budzi lęk, często nie wiadomo jak się zachować wobec kogoś takiego, aby go nie urazić.
8)Niepełnosprawni przyjmują postawę żądającą. Oczekują, że sprawni wynagrodzą im krzywdę, której doznali od losu albo od kogoś innego, często nieznanego. Przerzucają odpowiedzialność na wszystkich. Chcą wzbudzić w nich poczucie winy.
9)To zrozumiałe, są rozgoryczeni, szczególnie jeśli ich niepełnosprawność jest niezawiniona, jeśli pokrzyżowała im życiowe plany.
10)Nikt nie ma prawa bezpodstawnie oskarżać innych. Żądać, aby go traktowano w szczególny sposób. Każdy sam decyduje z kim chce utrzymywać kontakty koleżeńskie. Czy stać go na przełamanie wewnętrznego oporu przed kontaktem z osobą niepełnosprawną lub każdym innym od niego człowiekiem. Nie można nakazać komuś, aby się z kimś przyjaźnił.
11)Obawa przed bliskim kontaktem z niepełnosprawnym wynika z naszej niewiedzy. Kontakty są sztuczne, bo to my nie wiemy jak się zachować. To nie oni, ale my tak naprawdę jesteśmy niepełnosprawni – emocjonalnie.
12)Niechętnie widzimy osobę niepełnosprawną w gronie swoich kolegów. Traktujemy ją jak ciężar, konieczność, złą wizytówkę naszej osoby.
13)Niekiedy mimo chęci, otwartości nie udaje się nawiązać właściwych relacji z osobą niepełnosprawną.
14)Niepełnosprawni wolą żyć we własnym świecie, we własnym towarzystwie. Nie dążą do kontaktu z pełnosprawnymi. Taka postawa wynika ze strachu przed złym potraktowaniem przez drugą stronę. Wolą nie narażać się na przykrości.
15)Nie zawsze powodem złych kontaktów z osobą niepełnosprawną jest jej ułomność. Często są to cechy charakteru. W tym względzie nie są inni od nas.
16)W szkole niepełnosprawny tak jak każdy ,,inny” jest nietolerowany. Jego kalectwo bywa powodem żartów, a nawet wyzwisk.
17)Niechęć, niekiedy nawet agresję wobec osoby niepełnosprawnej wywołuje w nas jej wyjątkowe, ulgowe traktowanie przez nauczycieli – stawianie lepszych ocen, podkreślanie jej zdolności, pracowitości, stawianie jej za przykład.
18)Niepełnosprawnym w szkole może być także nauczyciel, a właściwie każdy jej pracownik. Szkoda, że tak rzadko to się zdarza. Może wówczas łatwiej by nam było zrozumieć i zaakceptować ten rodzaj inności.
19)Trudno wyobrazić sobie nauczyciela wychowania fizycznego na wózku inwalidzkim.
20)Ktoś taki może uczyć przedmiotu, gdzie sprawność fizyczna nie jest konieczna.
21)Większość niepełnosprawnych nie różni się pod względem intelektualnym od innych.
22)U niepełnosprawnych zmysły, które nie uległy uszkodzeniu, są lepiej rozwinięte. Dzięki temu ich szanse rozwoju w pewnych dziedzinach są nawet większe niż ludzi zdrowych.

V. Zakończenie
Prowadząca postawiła pytanie - Czy ,,inny” jest naprawdę inny?, a następnie zacytowała jednego z uczestników Pleneru Fotograficznego dla Niepełnosprawnych Intelektualnie, który odbył się w dniach 18-21 września 2003 roku w Gołańczy.
,,Po obecnym plenerze jestem już stuprocentowo pewien, że są to tacy sami ludzie jak my, nawet sobie nie zdają sprawy, że są upośledzeni. Wychowam tak swoje dzieci, że nie będą zauważały różnic w wyglądzie i zachowaniu dzieci upośledzonych. To są wspaniali, otwarci ludzie, bardzo uczuciowi. Potrafią się cieszyć życiem i drobiazgami, na jakie my nie umiemy nawet zwrócić uwagi. Są tacy sami jak my – ani gorsi, ani lepsi. Jesteśmy tacy sami!



O tolerancji


Bardzo łatwo przyzwyczajamy się do pewnych słów – haseł, powtarzanych tak często, iż wszystkim się zdaje, że je dokładnie rozumieją. Ale często jest to tylko złudzeniem: przy bliższym zbadaniu okazuje się bowiem, że słowa ,,oczywiste” są pułapkami – zamiast być narzędziem porozumienia, stają się źródłem nieporozumień i konfliktów. Takim pojęciem, ostatnio niezwykle popularnym, zyskującym coraz większą rangą społeczną, jest niewątpliwie tolerancja. Spotykamy się z nim właściwie codziennie w najróżniejszych sytuacjach życiowych – powołują się na nie politycy różnych opcji dążący do dialogu – raz rzeczywistego, innym razem jedynie pozornego, nauczyciele usiłujący zażegnać konflikt między wychowankami, działacze społeczni pragnący zwrócić uwagę na jakieś niepokojące zjawisko, na przykład wrogość wobec chorych na AIDS czy sytuację kobiet w krajach muzułmańskich, itd. Często jednak odnosimy wrażenie, iż osoby używające go ze szczególnym upodobaniem nie rozumieją jego znaczenia.
Postaram się ukazać dzieje ewolucji poglądów na zagadnienie tolerancji, odwołując się do autorytetów w tej kwestii, co pozwoli wyjaśnić współczesne ujęcie tego pojęcia. Lista autorów, na jakich się powołuję, jest relatywnie niewielka, biorąc pod uwagę fakt, jak wielu uczestników miała długa debata nad tolerancją oraz jak licznymi zaowocowała tekstami. Sądzę jednak, iż w wypowiedzi o tym charakterze okaże się ona wystarczająca.

Wyraz ,,tolerancja” - jak podaje Stefan Swieżawski - pochodzi od łacińskiego czasownika tolero, tolerare, któremu odpowiadają takie polskie wyrażenia jak ,,znosić czyjeś usposobienie”, ,,wytrzymywać ciężar czegoś”, ,,cierpieć przy sobie czyjąś obecność” itp. Wszystkie te wyrażenia wskazują na jakieś pokonywanie trudności związanych ze współistnieniem ze sobą dwóch rzeczy lub osób, które z natury swojej nie są do ścisłej symbiozy przystosowane, są nawzajem ,,inne”. Nas obchodzi żywo takie pojęcie tolerancji, które odnosi się do innych niż my ludzi i do innych niż nasze poglądów. Chodzi tu o właściwe ustosunkowanie się człowieka do wszystkiego, co określa on jako ,,inne”(1) .

Już lektura klasycznych dzieł na temat tolerancji - Listu o tolerancji Johna Locke’a i Traktatu o tolerancji Woltera – obala złudne mniemanie o oczywistości tego pojęcia.
Nietolerancję Locke i Wolter ujęli w sposób dość precyzyjny, utożsamiając ją ze szczególnie brutalną przemocą. Widać to zarówno w określeniu użytym przez Locke’a – prześladować, dręczyć, niszczyć i zabijać innych ludzi pod pozorem religii(2), jak i we fragmencie traktatu Woltera o irlandzkich katolikach przez dwa miesiące składających w ofierze swoich protestanckich braci - grzebią ich żywcem, wieszają matki na szubienicach, przywiązują córki matkom do szyi i patrzą, jak one razem oddają ducha, otwierają brzuchy kobiet ciężarnych, aby wyciągnąć na pół ukształtowane dzieci i dać je na pożarcie wieprzom i psom, wkładają sztylet w rękę skrępowanych więźniów i kierują ich ramię w pierś żon, ojców, matek, córek, w mniemaniu, że czynią z nich zbrodniarzy, matkobójców czy dzieciobójców, że wycinając w pień wszystkich skazują tym samym wszystkich na wieczne potępienie.(3)
Natomiast kwestia określenia istoty tolerancji wydaje się być znacznie bardziej złożona. Locke w swoim liście wyraża przekonanie, że wszystko, co minimalizuje ryzyko przemocy, prześladowań i okrucieństwa, zyskuje cechę tolerancji. Nawołując do szerzenia tej wartości zachęca równocześnie do wspaniałomyślności, wiary działającej poprzez miłość, łagodności, dobrej woli. Wolter dostrzega ponadto, iż tolerancja łączy się ściśle, wręcz nierozerwalnie z instynktem samozachowawczym i poczuciem własnego interesu. Według niego, w pewnych sytuacjach, nawet hipokryzja, powszechnie uważana za wadę, sprawia, iż współżycie społeczne staje się łatwiejsze. Wszystko to pozwala sądzić, że obaj wiążą tolerancję w sposób trwały z innymi formami moralnego zachowania i tym samym przyznają temu pojęciu wyjątkowo szeroki zakres. Natomiast tolerancję czystą, pozbawioną wszelkich znaczeń pokrewnych traktują jako formułę, zasadę abstrakcyjną, a co za tym idzie wątpliwą, a nawet szkodliwą.
Locke stwierdza, jeśli w ogóle można mówić o jakimś swoistym, charakterystycznym wyróżniku w odniesieniu do kategorii tolerancji, czymś, czego nie da się odnieść do pojęć, z którymi jest ona związana, to będzie to uznanie potrzeby pokory wobec prawdy, aprobata własnej i cudzej niedoskonałości w obliczu prawdy obiektywnej, absolutnej.
Tolerancja, dowodzi Locke, jest nam potrzebna wówczas, kiedy o tym , co prawdziwe, nie posiadamy rzetelnej i pewnej wiedzy albo kiedy przedmiotem konfliktu jest coś, co uniemożliwia nam uzyskanie pozytywnych rozstrzygnięć. Celem tolerancji nie jest więc wspieranie którejś z rywalizujących stron sporu, ale wskazanie ogółowi zainteresowanych adwersarzy na zagrożenie, jakie wypływa z impertynencji i pośpiechu towarzyszącego przeistaczaniu prawdziwych albo jedynie pozornie prawdziwych sądów, norm czy ideałów w narzędzia polityczne.
Ten typ tolerancji zwykle bywa określany jako negatywny, ponieważ ogranicza się do wskazań, czego nie należy czynić. Tolerancja w powyższym rozumieniu nie zakłada jakiegoś szczególnego związku z jakąkolwiek filozofią, religią czy poglądem na życie i dlatego może ona być przyjęta bez większych oporów przez ogół społeczeństwa zróżnicowanego pod względem światopoglądowym.

Ważnym krokiem ku pozytywnej interpretacji tolerancji było uznanie, iż jej celem jest przeciwstawienie się określonym punktom widzenia i jednoczesne wsparcie innych, a dokładniej rzecz ujmując - neutralizacja nurtów filozofii i religii oraz norm społecznych o charakterze monolitycznym, autorytarnym, dominującym, represywnym, a uprzywilejowanie takich, które tych niepożądanych cech nie posiadają.
Skrystalizowaną formę tej nowej koncepcji tolerancji odnajdujemy w eseju O wolności (1859) Johna Stuarta Milla.
Według angielskiego myśliciela historia to nieustanna walka między siłami władzy a siłami wolności. Dlatego ten, kto uważa się za szermierza sprawy tolerancji, winien stanąć po stronie wolności a przeciw władzy. Fakt stałej obecności różniących się między sobą stron sporu wymusza na człowieku zaangażowanym w sprawy wolności konieczność ciągłego dokonywania wyboru. Stąd tolerancja w ujęciu Milla jawi się jako aktywność, działanie.
Postawa pasywna, polegająca w tym wypadku na nieopowiedzeniu się za wolnością, czyni człowieka mimowolnie osobą nietolerancyjną. Zagrożenie nietolerancją bierną jest tym większe, że siły władzy dążą do duchowego zniewolenia człowieka przez oddziaływanie panujących ideałów, opinii, standardów postępowania i obyczajów większości.
Zwolennik tolerancji powinien więc czynić wszystko, aby przeciwdziałać popadaniu w nieuświadomiony konformizm. Niewątpliwie najwłaściwiej służyłby on tej idei, gdyby udzielał poparcia osobnikom, którzy podejmują próby wyjścia poza panujące we wspólnocie normy prawne, polityczne, społeczne, moralne i obyczajowe, a których te reguły niezmiennie usuwają na margines pod pretekstem braku wszelkich wartości.
W sprawie relacji między tolerancją a prawdą Mill był w zasadzie tradycjonalistą. Uważał, że czym większa ilość sporów o prawdziwość twierdzenia, tym większe prawdopodobieństwo, że każdy z adwersarzy odkryje swoją jednostronność i dzięki temu spostrzeżeniu rozwinie zdolność autokratyczną. Jak z tego wynika, ekscentryczność nie musiała za każdym razem prowadzić do pojawiania się nowych treści. Jej zadanie było raczej natury psychologicznej - mobilizowała do ciągłego weryfikowania własnego światopoglądu w celu wyeliminowania jego ewentualnych wad.
Społeczeństwo widział Mill jako dialogującą zbiorowość, a pozytywną tolerancję jako właściwy środek do inicjowania krytycznej debaty, której owocem miały być coraz to bliższe prawdzie i bardziej użyteczne społecznie sądy.

We współczesnej filozofii politycznej koncepcja tolerancji pozytywnej zdobyła wyraźną przewagę nad koncepcją tolerancji negatywnej. Dążenia filozofów skupiają się obecnie na wypracowaniu takich systemowych ram etycznych i instytucjonalnych, które niwelowałyby każde ewentualne ognisko nietolerancji, a tym samym najlepiej służyły idei tolerancji.

Jedną wersję pozytywnej koncepcji tolerancji proponują postmoderniści, reprezentowani między innymi przez Michela Foucaulta, Richarda Rorty’ego, Gianniego Vattimo, Jacques’a Derridę. Ich zdaniem podstawą nietolerancji jest prawda, niezależnie od poziomu impertynencji czy pokory tych, którzy się na niej opierają. Każdy akt potraktowania czegoś jako prawdy sytuuje bowiem innych poza obrębem tego co normalne i godne uznania. Stąd już tylko krok do dyskryminacji i prześladowań.
Pod pojęciem prawdy - Michel Foucault rozumiał – zbiór reguł, według których oddziela się prawdę od fałszu oraz przydaje prawdzie określone cechy władzy.(4)Według postmodernistów, tego, kto rządzi dzięki prawdzie, można byłoby nazwać wrogiem bez twarzy. Daje się on nam bowiem poznać właściwie tylko dzięki skutkom swego działania, czyli sposobom myślenia, zbiorom pojęć, filozofii.
Dlatego, jak sądzą, by utrzymać tolerancję, trzeba odrzucić dotychczasowe miary ocen i poczucie filozoficznej pewności, wypływające z przesłanki, że rzeczywistość ma jakiś obiektywny ,,fundament”, który mędrcy odkrywają i nakładają ignorantom. Postmodernistyczny program walki o tolerancję sprowadza się w zasadzie do zakwestionowania filozofii w dotychczasowym rozumieniu, czyli jako ,,myśli mocnej” i zastąpienia jej przez ,,myśl słabą”.(5) W ten sposób traci ważność nie tylko prawda, ale i inne podstawowe pojęcia i rozróżnienia filozoficzne, które teoretycznie mogą stanowić narzędzie dyskryminacji.
W nowej rzeczywistości, jak to ujął R. Rorty, zasadą staje się pierwszeństwo demokracji wobec filozofii,(6) co oznacza, iż reguły zbiorowego współżycia – zmienne, zdolne do przystosowania - poczynają pełnić ważniejszą rolę niż prawda i dobro. W tym świecie, jak zapowiadają zagorzali zwolennicy ,,myśli słabej”, zapanują - zróżnicowanie, partykularność, mnogość, różnorodność. Zaś ludzie nowych czasów dzięki filozoficznej powierzchowności oraz niefrasobliwości staną się bardziej pragmatyczni, bardziej tolerancyjni, liberalni i wrażliwi na uroki racjonalności instrumentalnej.

Inna wersja tolerancji pozytywnej objawia się w postawie ,,życzliwej otwartości”, którą R. M. Hare, współczesny brytyjski filozof liberalny zdefiniował jako gotowość szanowania ideałów innych ludzi tak jak swoich własnych.(7) Istotą tej postawy jest dyspozycja, która polega na akceptacji różnorodności w życiu społecznym. Tak rozumiana tolerancja ma obowiązywać zarówno na wstępnym jak i na każdym innym etapie kontaktów z jednostkami, grupami czy poglądami i ideałami.
Osobą nietolerancyjną ( fanatykiem zgodnie z terminologią stosowaną przez Hare’a ) w tym wypadku należy nazwać tego, kto występuje przeciwko egalitarnej różnorodności jako zasadzie organizującej i dopomina się wprowadzenia i respektowania w życiu wspólnotowym jakiejś formy hierarchizacji. W świetle tego określenia niezmiernie łatwo zostać oskarżonym o nietolerancję, a prawdopodobieństwo spotkania się z takim zarzutem ciągle wzrasta z powodu postępującej pluralizacji życia.

Przejście od tolerancji negatywnej do pozytywnej to droga od postawy praktycznej do złożonej konstrukcji teoretycznej.
Tolerancja negatywna wiąże się z cnotami, wadami i nawykami charakteru, zaś tolerancja pozytywna - z różnymi politycznymi ideałami – sprawiedliwością, wolnością, równością, braterstwem itd.
Tolerancja negatywna może być zastosowana do każdego porządku politycznego i do każdej politycznej filozofii, gdyż kwestie sporne natury politycznej czy filozoficznej rozwiązywane są niezależnie od niej. Z kolei tolerancja pozytywna jest w istocie zestawem fundamentalnych twierdzeń filozoficznych czy wręcz szczególną filozofią polityczną o charakterze relatywistycznym. Ścisłe powiązanie tolerancji pozytywnej z innymi kategoriami prowadzi do rozmycia granicy między tolerancją a owymi ideałami.
Koncepcja negatywna stawia nam niezbyt wygórowane wymagania. Oczekuje bowiem od nas ustępstw w zakresie zewnętrznych form zachowania - kultury, zrozumienia innych, umiejętności współżycia z nimi. Natomiast koncepcja pozytywna wskazuje cele maksymalistyczne. Nakazuje na przykład zrezygnować z podstawowych kategorii filozoficznych i hierarchizowania rozmaitych ideałów.
Tolerancja negatywna nie wymaga rezygnacji z mocnej autoidentyfikacji (na przykład protestant nie musi odchodzić od protestantyzmu, aby zostać uznanym za osobę tolerancyjną), zaś tolerancja pozytywna stawia taki warunek, a jedynymi zdolnymi go spełnić są ci, którzy w sposób zasadniczy przekształcili swoje widzenie rzeczywistości i stali się ludźmi liberalnymi (homines liberales). Dzieje się tak, ponieważ tolerancja pozytywna zmierza do pogodzenia dwóch postaw, które pogodzić jest niezwykle trudno – przyjmuje ona mianowicie, iż ktoś może mieć swój własny punkt widzenia, ale jednocześnie zakłada, że musi on zaakceptować świat różnorodności, gdzie wszystkie przekonania i światopoglądy są równe, z wyjątkiem ,,fanatyzmów”, które ze względu na swoją agresywność nie zasługują na akceptację.
Zwolennicy tolerancji negatywnej uważają, że silne tożsamości i mocna myśl są potrzebne, gdyż dają człowiekowi poczucie bezpieczeństwa, oparcie, pewność, stabilizację i dlatego postulują jedynie ich ucywilizowanie, natomiast entuzjaści tolerancji pozytywnej domagają się ich likwidacji, ponieważ widzą w nich wroga wolności, źródło dyskryminacji.(8)


Każda z zaprezentowanych koncepcji, jak to zresztą zwykle bywa, ma swoje wady i zalety. Jednak w sytuacji, takiej, jaką można obserwować obecnie, kiedy tolerancję postrzega się i zaleca się postrzegać właściwie jako kategorię jedynie pozytywną, to nie z przekory, ani z przewrotności, ale z przezorności wypada przed nią przestrzec.(9)
Koncepcja pozytywna, jak każda koncepcja zmierzająca do ostatecznego rozwiązania, winna, moim zdaniem, być traktowana z wielką ostrożnością. Szczególnie, że w związku z propozycjami jej propagatorów pojawia się szereg obaw i pytań – Czy nie zaciera ona granicy między normalnością a patologią? Czy jej założenia kiedykolwiek zostaną urzeczywistnione? Czy proponowana przez nią wizja świata nie jest utopią? A jeśli nawet nie jest, to czy w takim świecie chcielibyśmy żyć? Czy rzeczywistość proponująca – niestabilność, wykorzenienie, wyobcowanie, powierzchowność, prowizoryczność, a jednocześnie homogenizację skrywaną pod maską różnorodności - jest w stanie zrekompensować nam rezygnację z własnego światopoglądu? I jeszcze jedno, gdy usuniemy wszelkie przeszkody na drodze do urzeczywistnienia tolerancji i kiedy stanie się ona faktem, to czy jednocześnie nie okaże się, że nie jest już potrzebna?, że stała się bezprzedmiotowa?

Otworzyć się na inność drugiego prawdziwie, dobrowolnie, w głębi własnego serca i umysłu to rzecz niewątpliwie piękna i szlachetna, ale zarazem niezmiernie trudna. Chcąc praktykować tolerancję, należy bowiem nauczyć się znosić obcość, przezwyciężać obawę przed odmiennością. Podejmując się tego wyzwania człowiek w samym sobie, zupełnie nieoczekiwanie, odkrywa opór, którego przyczyn można szukać w przeszłości gatunku czy w naturalnym odruchu czujności i podejrzliwości wobec każdej inności stanowiącej zawsze potencjalne zagrożenie dla bytu jednostkowego lub zbiorowego. Nie bez znaczenia dla wyjaśnienia powodów pojawiania się tej wewnętrznej siły jest fakt, że tolerancję najczęściej przychodzi opłacać wysiłkiem skierowanym przeciw samemu sobie - poskromieniem przekonania o wyższości własnej wiary, słuszności własnego systemu wartości, naturalności swoich obyczajów. Współcześni ,,nauczyciele” moralności zdają się nie dostrzegać tej tkwiącej w ludzkiej naturze przeszkody, którą każdy musi samodzielnie pokonać, by stać się tolerancyjnym. Dlatego to do nich należałoby skierować wezwanie – pozwólcie rodzić się i rozwijać cnocie tolerancji w człowieku, pomagajcie mu w tym, wychowujcie go, ale nie posuwajcie się do indoktrynacji i manipulacji. Takie zabiegi nie służą z pewnością ani człowiekowi ani tolerancji.

1. S. Swieżawski , O właściwe rozumienie tolerancji, [w:] Znak, nr 457 (6), Kraków 1993, s. 4
2. J. Locke, List o tolerancji, tłum. L. Jachimowicz, PWN, Kraków 1963, s. 3
3. Wolter, Traktat o tolerancji, przeł. Z. Ryłko i A. Sowiński, PIW, Warszawa 1988, s. 26
4. cyt. za M. Foucault, Power/Knowledge, Panteon Books, New York 1980, s. 109-133 [w:] R. Legutko, O tolerancji, [w:] Znak, nr 457 (6), Kraków 1993, s. 27
5. autorem pojęcia ,,myśl słaba” ( il pensero debole ) jest G. Vattimo; patrz G. Vattimo, Nihilizm i postmodernizm w filozofii, przeł. M. Potępa, [w:] S. Czerniak, A. Szahaj (red.), Postmodernizm a filozofia. Wybór tekstów, IFiS PAN, Warszawa 1996, s. 183-202; Z. Bauman, Postnowoczesność, czyli dekonstruowanie nieśmiertelności, [w:] tamże, s. 167
6. R. Rorty, Pierwszeństwo demokracji wobec filozofii, przeł. P. Dehnel, [w:] Odra, nr 7-8, Wrocław 1992
7. R. M. Hare, Freedom and Reason, Clarendon Press, Oxford 1963, s. 178
8. zob. R. Legutko, O tolerancji, [w:] Znak, nr 457 (6), Kraków 1993, s. 31-36
9. krytycznie do koncepcji tolerancji pozytywnej odnoszą się R. Legutko i M. Grabowski; patrz bibliografia

Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej




Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie