Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
Panna z mokrą głową.

Od 01.01.2015 odwiedzono tę wizytówkę 5926 razy.
Chcesz zwiększyć zainteresowanie Twoją jednostką?
Zaprezentuj w naszym informatorze swoją jednostkę ->>>
* szkolnictwo.pl - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.



 

 Scenariusz przedstawienia na podstawie powieści Kornela Makuszyńskiego „Panna z mokrą głową”

(Scenki przygotowane na Dzień Patrona Szkoły)

Scena I
Doktor Lipień, chłop, baba, ksiądz

Doktor Lipień (D.L)
Weźmiesz, bracie, czarną kurę. Nie może być ani biała, ani czerwona, tylko czarna. Niech ją baba zarżnie o świtaniu, a potem niech poza siebie splunie trzy razy. Jakby splunęła cztery razy, to nie będzie ważne. Słuchajcie dobrze! Potem te kurę musi gotować przez dwie godziny, a kiedy będzie miękka, niech ją podzieli na trzy części i trzy razy niech wam da do zjedzenia. Ale nim ją, bracie, zjesz, powiedz przedtem: „Twoje zdrowie, moje zdrowie!” A jak zjesz wszystkie kury, które masz, będziesz zdrów jak sam pan starosta.
Następny, proszę! A, ksiądz dobrodziej! Co księdzu dolega?

Ksiądz
Coś mię łamie w kościach. (Doktor bada księdza)
Czy konsyliarz zmysły postradał, czy co? Po co doktor ludzi ogłupia i każe pluć trzy razy po zarżnięciu kury? Czy chłop bez tego nie może jej zjeść?

D.L.
A właśnie, że nie. Najpierw dlatego, że mu jej będzie żal, a następnie, co to za wielka sztuka zjeść kurę! I jaki ze mnie doktor, co zamiast proszków zapisuje kurę, którą można sprzedać i coś z tego mieć. To takie niewinne czary, księże dobrodzieju, ale chłop pożywi się i wyzdrowieje.

Ksiądz
A dlaczego ma być potem zdrów „jak sam pan starosta”?

D. L.
Jeśli powiem chłopu, że będzie zdrów jak ryba, wcale mu nie przemówi do wyobraźni. A starosta to trochę więcej niż ryba.
To nic groźnego. Proszę łykać tylko te tabletki rano i wieczorem przez tydzień.
(Żegnają się, ksiądz wychodzi. Wchodzi baba)
A co to wam dolega?

Baba
Nie mogę dychać. Ani ręka, ani noga ruszać. Wszystko mnie boli.
(Doktor bada. Coś mruczy pod nosem.)
Tu macie proszki, po których poczujecie się lepiej, ale pamiętajcie:
Pierwszy raz zażyjecie, kiedy w kościele odprawiają mszę świętą. Wtedy najbardziej pomaga. Potem patrzcie, kiedy dzieci idą do szkoły. Wtedy staniesz tyłem do słońca i znowu zażyjesz proszek. Trzeci raz wtedy połkniecie, kiedy usłyszycie gwizd lokomotywy na kolei, a czwarty raz, kiedy w kościele zadzwonią na południe.
Scena II
D.L. Irenka, ciotka Amelia, służąca
(Baba wychodzi. Wchodzą ciotka Amelia i służąca)

Ciotka Amelia
Panie doktorze, co ja mam zrobić z tą dziewczyną!? Do niczego się nie nadaje!

D.L.
Jest to dobra dziewczyna. Ma tylko tę wadę, że myje się rzadko i jedynie z polecenia lekarza. Poza tym od stycznia do grudnia obwiązuje sobie twarzyczkę, bo się boi, aby jej nie zawiało. Kiedy przyrządzi herbatę, można uważać ją za rosół, a kiedy ugotuje rosół, można go podać jako herbatę. Tym piekielnym odwarem raczy się gościa, aby już nigdy nie powrócił. Dzieweczka jest miła, a na starość zrobię z niej pierwszorzędną czarownicę.
(Wchodzi Irenka. Wita się z ciotka i doktorem.)
Witaj panno z mokrą głową!

Ciotka Amelia
Witaj Irenko!, dziecko moje. Zaparzę herbatę.
(Wychodzi, popychając służącą)

D. L.
Powiedz mi, nadobna Irenko, czy dostojna Amelia jest lunatyczką?(Rzekł tajemniczo)

Irenka (Ir.)
Ależ nie! (zaśmiała się)

D.L.
A może ona uczyniła ślub, że wśród nocnej ciszy będzie gadać sama z sobą przez dwie godziny?

Ir.
A czy ciocia tak gada?



D.L.
Z gadaniem mniejsza, bo ja sypiam daleko, po drugiej stronie domu, ale ciocia czasem wykrzykuje, jakby dowodziła wojskiem.

Ir. (Z wielkim śmiechem)
Oj! To pan doktor o niczym nie wie? Przecie ciocia pisze wiersze, a kiedy tworzy, głośno je powtarza.

D.L.
Och! Och! Czy na to nie ma rady? (zmartwił się )

Ir.
Zdaje się, że nie ma.

D.L.
A gdyby tak zimne okłady na głowę? To nadzwyczajne! Patrzysz na kobiecinę i niby nic: chuchro! A w kobiecinie mieszka szatan, demon poezji. Czy ona potrafi prorokować?

Ir.
Chyba nie, dotąd nie zdarzyło się to jeszcze.

D.L.
Wielka szkoda, wielka szkoda! Jeździlibyśmy po jarmarkach i zbijalibyśmy grube pieniądze. Ja robiłbym hokus-pokus, a ciotka wygłaszałaby proroctwa. Na co Irenka tak pilnie patrzy?

Ir.
Patrzę, bo panu doktorowi pękł but.

D.L.
Przenigdy! Czasem pęka mi serce, ale dziurę w tym bucie ja sam wyciąłem. Jest to pomysł głęboki i dokonany po wielkim namyśle, bo w tym miejscu mam odcisk, więc mu otworzyłem okno na świat.

Ir.
A kiedy pada deszcz? (bardzo się śmieje)

D. L. W okresach burzliwych, mroźnych lub deszczowych odnajduję w kieszeni wycięty kawałek skóry i wkładam go w miejsce jego pochodzenia. Wtedy cierpię i milczę. Ale chodźmy na herbatkę.(Wychodzą)


Scena III
Irenka, Doktor Lipień, matka,

(Irenka i matka siedzą przy stole. Wchodzi doktor.)

D.L. Moje uszanowanie paniom.

Matka
Ach dzień dobry panie doktorze. Bardzo prosimy, bardzo. Proszę siadać. Napije się pan z nami herbatki i poczęstuje ciastem. Wyśmienite. Proszę poczekać, zaraz wracam. (Wychodzi)

Ir.
Bóg nam pana zesłał, drogi panie doktorze.

D.L.
Widać nie miał nikogo lepszego pod ręką, więc zesłał takiego jak ja marcepana. Czemu dzisiaj wyglądasz jak piątek ze śledziem i z pieczonymi kartoflami?

Ir.
Martwię się…

D.L.
To łatwe zajęcie, tylko że niepotrzebna. Czym się martwisz?

Ir.
Panie doktorze! Ja muszę czymś się zająć… Znaleźć jakąś pracę…

D.L.
Świetnie! Możesz uczyć tańczyć dwóch paralityków naszym mieście, bo innej roboty nie znajdziesz. Albo będziesz u mnie udawała taką, co była beznadziejnie chora, ale od razu ozdrowiała, ledwie na nią spojrzał.

Ir.
Nauczę się szyć i będę zarabiała.

D.L.
Szycia się nauczysz, a kiedy już będziesz umiała, zaszyj sobie czarną nitką żołądek, aby oduczyć się od jedzenia, bo tyle właśnie tym szyciem zarobisz. Rozpruj, dziewczyno, swoje marzenia, zanim je uszyjesz.

Ir.
Coś jednak muszę robić…

D.L.
To z kabzą jest tak źle?

Ir.
Widać dno, panie doktorze.

D.L.
Kiedy widać dno – powiada jeden filozof – to nieomylny znak, że studnia wyschła. Nawet butelka kończy się wreszcie – jak słusznie zauważył jeden pijak. A wiele tam tego jeszcze zostało?

Ir.
Na jakiś miesiąc. Gdyby nie to, ze czasem nam z naszej dawnej wsi przywiozą dobrzy ludzie mąkę albo kartofle, to już nie byłoby i tego. Dlatego musze myśleć na gwałt o tym, co będzie.

D.L.
Słusznie. Wiewiórka też zbiera orzechy na zimę, ale ty nie jesteś wiewiórką. Musimy wobec tego namyślić się głęboko. Najpewniej we dwoje nic nie wymyślimy, ale należy spróbować. Na zmartwienie zawsze będzie czas.

Ir.
Ja tez tak sobie zawsze mówiłam, ale teraz nie umiem sobie czasem dać rady ze zmartwieniem.

D. L.
Ty? Ty, dziewczyno, dasz radę morowemu powietrzu. Nawet ja, którego los okrutnie doświadczył, czuję ulgę w twoim towarzystwie.

Ir.
O, Boże! Co się stał? Czym pana doktora los doświadczył?

D.L.
To mi się stało, że jeden chory, który wedle moich obliczeń powinien był wczoraj oddać Bogu duch, dzisiaj wstał zdrów i pobił żonę, a ja nie wiem czemu! To znaczy, wiem, dlaczego pobił żonę, ale nie wiem, dlaczego wyzdrowiał wbrew nauce. Śmiej się, śmiej, ale mnie jest nieskończenie smutno.

Ir.
Chodźmy panie doktorze. Mama obiecała nam herbatę i pyszne ciasto.
(Wychodzą wesoło się śmiejąc)
Opracowała: Ilona Kaźmierczak

Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej




Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie