Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
Nadmierna opiekuńczość rodziców jako norma czy odstępstwo od normy

Od 01.01.2015 odwiedzono tę wizytówkę 3973 razy.
Chcesz zwiększyć zainteresowanie Twoją jednostką?
Zaprezentuj w naszym informatorze swoją jednostkę ->>>
* szkolnictwo.pl - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.



 

 Postawa nadmiernie opiekuńcza jest w literaturze zaliczana do postaw wychowawczych negatywnych. Charakteryzują ją w taki sposób liczni autorzy. Mówią oni o tym, jaki sposób zachowania rodziców wobec dziecka, myślenia i odczuwania go, świadczy o postawie nadmiernie opiekuńczej. Wskazują na niepożądane skutki, jakie wywołuje ona w rozwoju dziecka. Rodzice nadopiekuńczy są bezkrytyczni wobec swoich dzieci, uważają je za wzór doskonałości. Ten typ postawy zawiera takie postawy cząstkowe, jak: traktowanie dziecka jak dzidziusia, niedocenianie możliwości dziecka, a szczególnie praktycznego działania, rozwiązywanie za nie trudności, utrudnienie samodzielności, usuwanie wszelkiego ryzyka z jego drogi, postępowanie rodziców w sposób uzależniający je od matki czy ojca i ograniczający jego swobodę.

      Realizując potrzebę miłości, rodzice mogą tworzyć dziecku klimat cieplarniany. Stanowi to niebezpieczeństwo, bo przerost uczuć może odbierać dziecku poczucie pewności siebie we wszystkich sytuacjach, w których nie towarzyszą mu rodzice. Może wiec maleć odporność dziecka na wszelkie trudne sytuacje, a jednocześnie na skutek stałego i nasyconego emocjami dodatnimi wzajemnego stosunku, wytworzyć się uzależnienie od osób kochających. Dziecko traci poczucie kontroli nad sobą i poczucie zobowiązania do realizacji swych celów. Ciągle wzmacniane pozytywnie przez rodziców, często może nabierać przesądnego mniemania o sobie i stawać się niezdolne do samokontroli oraz odbioru krytycznych ocen społecznych. Postawa nadopiekuńcza zadaje się głęboko zaburzać zdolności dziecka do autokracji i przystosowania społecznego. Postawa nadmiernie opiekuńcza może być w niektórych sytuacjach odbierana jako postawa pozytywna wychowawczo. Przede wszystkim trzeba zdać obie sprawę z tego, że gdy mówi się o postawie, to ma się na myśli trzy jej elementy: uczucia, wolę i działanie. W związku z tym nie można zgodzić się ze stwierdzeniem, że nadopiekuńczość rodziców jest niekorzystna dla rozwoju dziecka i wyłącznie zniekształca jego osobowość. Dzieje się tak wówczas, gdy tylko uczucia kierują postępowaniem rodziców. Jest przecież i wola, która każe im okiełzać swoją uczuciowość i każe kochać swoje dzieci mądre miłością, z której wynika mądre postępowanie w stosunku do nich. Wola jest rozwinięta o człowieka dojrzałego psychicznie. Rodzice sfrustrowani, niedojrzali emocjonalnie nie potrafią siłą swej woli ograniczyć opieki w stosunku do swojego dziecka. Jeżeli rodzic jest człowiekiem dojrzałym, posiadającym silna wolę, nie można mówić o postawie nadopiekuńczej w znaczeniu rozpieszczającej, zaspakajającej zachcianki dziecka. Nadopiekuńczość rodziców raz może być rozumiana jako norma a innym razem jako odstępstwo od niej. Przez normę rozumie się ilość, miarę obowiązującą albo wymaganą w jakimś zakresie.

      Dziecko przychodzi na świat bezradne, całkowicie zależne od innych. „Pod niektórymi względami stanowi siłę, gdyż każe innym chronić go, opiekować się nim. Popęd do opieki nad dzieckiem występuje bardzo silnie u normalnych rodziców po urodzeniu się niemowlęcia. Matka pragnie pielęgnować dziecko i znajduje w tym przyjemność. Choćby nawet opieka tak była połączona z niewygodą. Młody ojciec może również doświadczać uczuć i sentymentów, których istnienia nigdy nie podejrzewał”. Postawa nadmiernie opiekuńcza jest normą w stosunku do dziecka – niemowlęcia. W pierwszych tygodniach, miesiącach życia dziecko jest istotą bezbronna. Całkowicie zależna od otoczenia. Urodzenie jest dla niego wstrząsem. Do tego momentu matka robiła dla niego wiele rzeczy, takich jak oddychanie czy trawienie pożywienia. Teraz dziecko musi robić to samodzielnie. We wnętrzu ciała matki, dziecko miało zapewnione stuprocentowe bezpieczeństwo, pełną ochronę – teraz zostało wystawione na negatywne wpływy zewnętrzne bez żadnej ochrony. Dosłownie każdy element otoczenia jest nowy i obcy. Dlatego dziecko potrzebuje aż tyle troski i uczucia. „Rodzice muszą niemal całkowicie osłonić noworodka przed zakłóceniami z zewnątrz, zapewnić ciepło i wygodę, uważać, aby zanadto nie zgłodniało, chronić przed zbyt dużym hałasem i zdenerwowaniem”.

      Można twierdzić, że nadmierna opiekuńczość jest normą w niemowlęctwie. Trzeba zauważyć również, że przejawia ją większość rodziców dzieci w tym wieku. Innymi słowy, gdy dziecko jest tak małe, nadmierna opiekuńczość jest normą i dla rodziców i dla dziecka. Gdy matka lub ojciec nie pielęgnują swej pociechy w pierwszych tygodniach, miesiącach jej życia, to mówi się o nich, że są w pewnym stopniu nienormalni. Z drugiej strony i dziecko nie może się obyć bez ich opieki. Zaburza to jego wzrost, rozwój zarówno fizyczny jak psychiczny. Nadmierna opiekuńczość rodziców, zwłaszcza matki w początkowym okresie życia dziecka jest w dużej mierze powodowana instynktem. Psychologowie nazywają go instynktem macierzyńskim. Nie jest jednak jedynie jego wynikiem, ponieważ widok małego dziecka, jego bezbronność i bezsilność, budzi uczucie tkliwości u większości ludzi.

      Postawa nadmiernej opiekuńczości rodzicielskiej jest normą dla niemowlęcia. Bez niej dziecko skazane jest na śmierć. ”Dopiero w wieku poniemowlęcym, gdy dziecko już chodzi i wszystkiego chce dotknąć i posmakować, gdy zaczyna objawiać swoją indywidualność – stosunek otoczenia wyraźnie się różnicuje – w zależności od temperamentu, charakteru rodziców, stopnia nerwowości i modelu wychowawczego przyjętego w danym środowisku”, czyli różnicują się postawy rodzicielskie. Ale niektórych rodziców nadal charakteryzuje nadmierna opiekuńczość. Jest ona dewiacją, jeśli przejawiają ją rodzice w stosunku do dzieci starszych nie uwzględniając zachodzącego wzrostu dziecka. „Nie bierze się pod uwagę, że w miarę upływu lat jego możliwości wzrastają i zadaniem wychowania jest jak największe wspomaganie owego wzrostu, rozwijanie u dziecka zaradności, samodzielności, poczucia odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo, za własne postępowanie”. Rodzice wraz z wiekiem dziecka nie muszą ograniczać swojej miłości w stosunku do niego. „Inna tylko musi być jego treść, inne zewnętrzne formy. Mniej w nim powinno być pieszczot, przejawów serdeczności, więcej natomiast pierwiastków intelektualnych, emocjonalnych a więc wymiany myśli, poglądów, opinii, współdziałania w rozwiązywaniu problemów życia codziennego”.

      Wraz z wiekiem dziecka musi również zmienić się charakter zainteresowania rodziców nim. Stopniowo jak dziecko rośnie, dojrzewa społecznie, staje się samodzielne, rodzice powinni poświęcać mu coraz mniej czasu. Nie znaczy to jednak, że ich zainteresowanie jego sprawami słabnie, zmienia tylko zakres spraw stanowiących przedmiot troski rodziców. „Z potrzeb biologicznych rodziców, ze spraw dotyczących zdrowia i rozwoju fizycznego, które zajmują dużo miejsca w stosunku rodziców do małego dziecka, akcent przesuwa się na rozwój intelektualny, społeczny, psychiczny, na problemy związane z wprowadzeniem dziecka w samodzielne życia”.

      Nadopiekuńczość nie zawsze oznacza to samo. Są rodzice, którzy nie uwzględniają procesu wzrostu swojego dziecka, traktują go ciągle jak „dzidziusia”. Jest to groźna postać postawy nadmiernie opiekuńczej. Inna jej odmiana jest koncentracją na dziecku, na jego potrzebach, zainteresowaniach. Miłość, która jest trzonem tej postawy pozwala na ciągłe odczytywanie na nowo. Ta nadopiekuńczość nie charakteryzuje się zaspakajaniem wszystkich zachcianek dziecka, wykonywaniem za nie różnych czynności, nie pozwalanie na samodzielność, ale polega na ciągłym poznawaniu dziecka, jego potrzeb, tego, co decyduje o jego indywidualności. Rodzice tacy dobrze znają swoje dzieci, stwarzają takie sytuacje, takie warunki, aby mogły zaspakajać własne potrzeby, zamiłowania. Tak, jak tamten typ nadopiekuńczości charakteryzuje się stałością, tak jak ten jest zmienny. Rodzice, bowiem ciągle na nowo poznają dziecko, jego potrzeby i dobierają sami metody wychowawcze, które są odpowiednie dla danego etapu rozwojowego i dla danej indywidualności. Ten typ jest również bardziej świadomym, ponieważ rodzice chcąc jak najlepiej poznać dziecko zdobywają wiedzę dotyczącą dziecka, jego istoty, potrzeb, rozwoju. Konfrontacja wiedzy książkowej z właściwościami własnej pociechy pozwala na dobranie najbardziej optymalnych warunków dla rozwoju własnego dziecka.

      Postawa nadmiernie opiekuńcza jest normą w niemowlęctwie, a potem staje się odstępstwem od niej. Wydaje się jednak, że najbardziej prawidłowym jest twierdzenie, że nadmierna opiekuńczość jest normą wszędzie tam, gdzie stanowi ona potrzebę dziecka. Nie można określić ścisłej granicy wieku dziecka, do której rodzice mogą być nadopiekuńczy. Jest to spowodowane różnicami indywidualnymi między dziećmi. Jedne rozwijają się szybciej, inne wolniej, jedne są słabsze i dłużej potrzebują nadmiernej opieki, inne są silniejsze i wtedy wcześniej muszą być ograniczone działania zachowania opiekuńcze rodziców w stosunku do nich. Nie chodzi tutaj o całkowite pozbawienie opieki, ale pozwolenie dziecku na coraz większą samodzielność na miarę jego możliwości. Nadmierna opiekuńczość jest normą w pewnych sytuacjach, a w innych jest dewiacją. Gdy dziecko choruje, bez względu ile ma lat, nadopiekuńczość jest postulowana. Wtedy opieka rodziców jest potrzebą dziecka. Jest ono, bowiem słabe, bezsilne, uzależnione od swoich opiekunów.

      Jeśli ma się do czynienia z dzieckiem przewlekle chorym, czy w jakimś zakresie upośledzonym, to na pewno będzie ono wymagało większej opieki niż jego zdrowi rówieśnicy. Dla niego będzie ono normą, natomiast dla jego kolegów byłaby już nadmiarem. Ale i tutaj musi być brane pod uwagę kryterium potrzeby dziecka. Nadmierne opiekowanie byłoby najprostszym rozwiązaniem, ale rodzice kochające swe dziecko, muszą je ograniczać, wszędzie tam, gdzie ono potrafi sobie samo radzić. Nawet w stosunku do dziecka przewlekle chorego, nadopiekuńczość raz jest normą, innym razem nie. Norma jest wtedy, gdy dziecko, źle się czuje, jest po ataku choroby. Odstępstwem natomiast w każdym przypadku, gdy potrafiłoby samo coś zrobić, samo sobie poradzić a rodzice mu na to nie pozwalają.

      Są również dzieci o słabym i silnym typie układu nerwowego. Najbardziej uderzająca cechą dzieci o słabym (typie) układzie nerwowym jest lękliwość i niepewność siebie. Jeżeli w stosunku do tych dzieci rodzice są nadopiekuńczy, to pogłębiają jeszcze te cechy, kształtują człowieka niesamodzielnego i nieodpowiedzialnego.

      Nadmierna opiekuńczość nie będzie tak szkodliwa dla dzieci o silnym typie układu nerwowego. Można przypuszczać, że nie będą się one biernie poddawać działaniom nadopiekuńczy rodzicom, będą niejako walczyć z ojcem czy matką. W postawie nadmiernie opiekuńczej, pozytywnym jest zainteresowanie dorosłych dzieckiem i zaspakajanie jego potrzeb i pragnień. Ale trzeba pamiętać o jednym warunku, te potrzeby mają być nimi w rzeczywistości a nie zachciankami. Rodzice muszą zaspakajać potrzeby dziecka o tyle, o ile ono nie jest w stanie zaspokoić ich samodzielnie.

      Nadmierna opiekuńczość rodziców najpierw jest potrzebą dziecka, z czasem staje się nie wygodą. Pedagogika każe potrzebie powiedzieć – tak, ale wygodzie – nie. Gdy dziecko zaczyna żądać jest to oznaka, że to się już mu nie należy. Dziecko nie powinno dostawać wszystkiego, o co poprosi, bo rzadko wtedy coś sobie ceni. „Trzeba czynić wszystko, co jest konieczne dla zdrowia dziecka, trzeba je trzymać sucho i ciepło. Lecz jeśli płacze bez dostatecznej fizycznej przyczyny trzeba je pozostawić samemu sobie, inaczej rozwinie się szybko w tyrana. Gdy się je dogląda, nie należy z tego robić, wielkiej rzeczy i trzeba zrobić to, co jest konieczne, ale bez nadmiernych objawów sympatii. W żadnym okresie życia, nie powinno się uważać dziecka za miłe szczeniątko, nieco bardziej interesujące niż ulubiony piesek. Od samego początku trzeba patrzeć na niego jako potencjalnego dorosłego człowieka.

      Trudność w wychowaniu polega na zachowaniu równowagi. Żeby dziecko było zdrowe, potrzeba mu stałej uwagi i opieki, a to istnieje tam, gdzie istnieje nadmierne uczucie rodzicielskie. Ale z drugiej strony tam, gdzie ono istnieje, nie jest rozumne. Dziecko jest kimś niezmiernie ważnym dla oddanych mu rodziców. Zauważa się potrzebę w pewnej mierze ukrywania tego, żeby dziecko nie uważało się za istotę najważniejszą. „Nie pokazuj dziecku, jak wiele czynisz dla niego, ani jak wielki masz z nim kłopot”.

      Postawy nadmiernie opiekuńczej, nie można oceniać wyłącznie negatywnie. Zainteresowanie sprawami dziecka, troska i opieka nad nim, nie może budzić żadnych zastrzeżeń. Jednocześnie zwraca uwagę się na fakt, że to, co jest nadmiarem dla jednego dziecka, jest normalne dla innego. Jedno potrzebuję większej opieki, inne względnie niewielkiej. Niektóre dzieci wymagają stałej opieki, innym wystarcza opieka okazjonalna. Zarówno rodzaj, jak i zakres opieki bywa różny w zależności od indywidualnych potrzeb i warunków.

      Niepowtarzalność jednostki implikuje potrzebę indywidualizowanej opieki. Jej istota zależy, od tego, w jakim stopniu poprawnie zidentyfikować i zinterpretować indywidualne potrzeby dziecka.

BIBLIOGRAFIA:

  1. Cz. Czapów, Rodzina a wychowanie, W-wa 1968
  2. A. Gunycka, Błąd w wychowaniu, W-wa 1990,
  3. L. Jedlińska, Sztuka wychowania, W-wa 1930,
  4. S. Sławiński, Rozważania o wychowaniu, W-wa 1983,
  5. Z. Skorzyńska, Psychologia dla rodziców, W-wa 1975,
  6. Ch. E. Skinner, Psychologia wychowawcza, W-wa 1971,
  7. R. Skynner i J. Cleese, Żyć w rodzinie i przetrwać, W-wa 1992,
  8. K. Wigura, Szkoła uczuć, W-wa 1977,
  9. H. Izdebka, Szczęście dziecka, W-wa 1988,
  10. H. Filipczuk, Jak rozumnie kochać dziecko, W-wa 1976,
  11. A. Lewicki, Jak powstają trudności wychowawcze, W-wa 1957,
  12. B. Russel, Russem wychowaniu
Opracowała: mgr Sabina Mokrzycka

Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej




Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie