Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
Jan Paweł II - Apostoł Narodów

Od 01.01.2015 odwiedzono tę wizytówkę 1031 razy.
Chcesz zwiększyć zainteresowanie Twoją jednostką?
Zadzwoń do Nas!* - tel. 606-...-... ->>>
* szkolnictwo.pl - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.



 

Scenariusz uroczystości na Dzień Papieski


„Jan Paweł II – Apostoł Narodów”

Bibliografia:
1 Janusz Poniewierski, Grzegorz Turnau ”Kwiatki Jana Pawła II”, Kraków 2003
2.Grzegorz Polak, Kronika 25 lat pontyfikatu Jana Paweł II
3. Halina Kwiatkowska, „Wielki Kolega”, wyd. Kwadrat 2003
4. Jan Paweł II – kronika


Opracowała:
Elżbieta Kręgielewska nauczyciel
Szkoły Podstawowej w Racławówce


Pieśń: Barka
Poeta polski – Juliusz Słowacki tak pisał w XIX wieku:

Pośród niesnasków - Pan Bóg uderza
W ogromny dzwon,
Dla Słowiańskiego oto Papieża
Otwarty tron.
Ten przed mieczami tak nie uciecze
Jako ten Włoch,
On śmiało jak Bóg pójdzie na miecze;
Świat mu to proch.
Twarz jego słońcem rozpromieniona,
Lampą dla sług,
Za nim rosnące pójdą plemiona
W światło – gdzie Bóg.
Na jego pacierz i rozkazanie
Nie tylko lud _
Jeśli rozkaże - to słońce stanie,
Bo moc – to cud.
On rozda miłość jak dziś mocarze
Rozdają broń,
Sakramentalną moc on pokaże,
Świat wziąwszy w dłoń.
Wszelką z ran świata wyrzuci zgniłość,
Robactwo – gad,
Zdrowie przyniesie – rozpali miłość
I zbawi świat.
Wnętrza kościołów on powymiata,
Oczyści sień,
Boga pokaże w twórczości świata,
Jasno jak w dzień

Dziś wiemy już kogo ze Słowian miał na myśli. Przypomnijmy sobie kilka scen z życia tego wielkiego Polaka.
Karol Józef Wojtyła, syn Karola i Emilii z Kaczorowskich, urodził się 18 maja 1920 roku w Wadowicach. Ojciec jego służył w armii austriackiej, a po 1918 roku został urzędnikiem Powiatowej Komisji Uzupełnień w Wadowicach. Był człowiekiem niezwykle sumienny, wymagającym wobec siebie i podwładnych. Był wzorem dla swoich synów. Matka była kobietą niezwykle łagodną, dobrotliwą, tworzyła w domu serdeczną, rodzinną atmosferę. Dorabiała szyciem. Kiedy Karol był chłopcem powtarzała, że kiedyś będzie wielkim człowiekiem. Sam Karol zaś tak odpowiadał na pytanie kiedy miał 7 lat:
- Kim chciałbyś zostać?
- Będę lotnikiem.
- A dlaczego nie księdzem?
- Bo Polak może być wielkim i sławnym lotnikiem, ale nie może zostać papieżem.
Matka Karola zmarła w 1929 roku, w wieku 45 lat. Lekarze stwierdzili u niej zapalenie mięśnia sercowego i nerek. Karol miał wtedy 9 lat i uczęszczał do trzeciej klasy szkoły powszechnej, jego starszy brat Edmund, kończył studia na wydziale lekarskim. W trzy lata później Edmund zaraził się od pacjentki płonicą i zmarł. Karol Wojtyła miał również siostrę, ale nie przeżyła ona przyjścia na świat. Po śmierci matki domem zajął się ojciec, przygotowywał mniejsze posiłki, a na obiady chodzili do pobliskiej restauracji, której specjalnością były ruskie pierogi. Karol uczył się świetnie. Bez trudu kontynuował naukę w wadowickim gimnazjum męskim, gdzie pasją wszystkich uczniów była piłka nożna.

Przyszły papież najchętniej grywał na bramce. Ponieważ w klasie było kilku Żydów, chłopcy dzielili się na dwie drużyny „katolicką” i „żydowską”. W bramce jednej strony stał Lolek, drugiej zaś jego kolega Żyd Poldek. Kiedy tego zabrakło, to Lolek chętnie stawał w bramce przeciwnika.
14 maja 1938 roku zdał maturę. Na samych piątkach. W dowód uznania wyznaczono mu wówczas rolę przemawiającego w imieniu wszystkich uczniów na uroczystości pożegnania maturzystów. Chciał studiować polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Wcześniej jednak musiał na trzy tygodnie zostać junakiem hufców pracy. Odbył również kurs przysposobienia wojskowego, zostając żołnierzem Legii Akademickiej.
Karol Wojtyła był bardzo religijnym chłopcem. Od 1930 roku służył w kościele do mszy, odbywał pielgrzymki do Jasnej Góry i szczególnie często odwiedzał Kalwarię Zebrzydowską. Jeden z jego kolegów wspomina, iż nawet w czasie odrabiania zadania domowego miał zwyczaj robić sobie przerwy na modlitwę. Lubił też śpiewać, najchętniej gdy był sam. My też zaśpiewajmy.

Pieśń: Alleluja, hosanna

Gdy po wybuchu wojny studiowanie stało się niemożliwe Ojciec Święty podjął pracę w zakładach chemicznych Solvay pod Krakowem. Pracował w kamieniołomach, po kilku miesiącach został pomocnikiem strzałowego.
W kamieniołomach robotnicy umówili się żeby nie pomagać koledze w podnoszeniu ciężkiego wagonika gdyż w ten sposób przedłużał się czas odpoczynku, a Niemcy mieli mniej wykonanej pracy. Wszyscy robotnicy się temu podporządkowali z wyjątkiem Wojtyły.

Strzałowy, którego był pomocnikiem tak wspomina Karola Wojtyłę;
Przyszedł taki młodziutki do roboty, tak mi żal go było, nie wiem, ale do niczego się nie nadawał. Myślałem sobie, najlepiej by mu było iść na księdza. Miał takie delikatne rączęta. Ja nie dałem mu robić, ale on robił. Mnie było przecież ze świata, a jemu do świata. Pomagał mi w nawijaniu drutu, nosił środki strzałowe za mną. Razu pewnego, jak zwykle, ja ładował, a on przy mnie stał. Ja mu mówił, lepiej tobie będzie zostać księdzem, a on się tylko uśmiechał. Potem mi wspomniał, że został tym księdzem.
A tak mówi o nim jego kolega z pracy Władysław Cieluch:
Był bardzo pobożny. Na nocnej zmianie, około dwunastej w nocy, klękał na środku oczyszczalni i modlił się. Niejednokrotnie podchodziłem do niego i półgłosem, żeby nie przeszkadzać w modlitwie, zawiadamiałem, że skropliny są mocne. Po chwili kończył modlitwę i zabierał się do pracy.

Zawsze okazywał każdemu pomoc
Wspomina ksiądz Andrzej Babiński, kolega z seminarium: Rok 1945 – to był czwarty rok studiów. Razem zdążaliśmy z seminarium do Collegium Novum, głównego gmach UJ, w którym mieścił się również Wydział Teologiczny. Zatrzymuje nas ubogo ubrana niewiasta, pyta: „Który z was jest ksiądz Wojtyła?” i wyjaśnia przyczynę zatrzymania. „Ksiądz pracował razem z moim mężem w fabryce krakowskiej w latach okupacji. W tym czasie urodziłam dziecko. Mąż pracował na nocnej zmianie. Kiedy Ksiądz dowiedział się o naszej ogromnej radości, po przepracowanym dniu podjął pracę palacza za mojego męża, by mógł być przy mnie i dziecku. Te noce zastępcze powtórzył Ksiądz w fabryce, aż do czasu gdy powróciłam do sił. Ksiądz mnie zupełnie nie znał, a tyle serca okazał mnie i mojemu dziecku. Do końca swojego życia będziemy Księdzu wdzięczni i tę wdzięczność przekażemy naszemu dziecku. Proszę przyjąć od nas skromny upominek wdzięczności – nowe buty.” Mówiła te słowa mając łzy w oczach. Pamiętam, że w milczeniu doszliśmy do Collegium, byłem tak wzruszony. Prezent – nowe buty – był tylko kilka dni w szafce seminaryjnej. W tajemnicy przed kolegami przekazał je potrzebują cemu robotnikowi w Krakowie i dalej chodził w swoich starych, mocno podniszczonych butach.

Zaśpiewajmy wspólnie abyśmy też często czuli rękę Boga w naszych sercach i chętnie pomagali innym.

Pieśń: Dotknął mnie dziś Pan

Kiedy po 1942 roku otworzyła się możliwość studiowania na tajnych kompletach Karol Wojtyła podjął tą szansę lecz nie na wydziale polonistycznym tylko wstąpił do seminarium duchownego w Krakowie. Studia ukończył w 1946 roku. Tylko z psychologii miał czwórkę. Pozostałe 25 egzaminów zdał bardzo dobrze lub nawet celująco. A święcenia kapłańskie przyjął z rąk kardynała Sapiehy 1 listopada tegoż roku. Wkrótce też odprawił trzy pierwsze ciche msze
( za dusze rodziców- ojciec zmarł w styczniu 1941 roku na atak serca – brata
i siostry). Po niedługim czasie wyjechał na dalsze studia do Rzymu, gdzie obronił doktorat w 1948 roku. W tym samym roku został wikarym we wsi Niegowić pod Krakowem. Do pracy poszedł pieszo, skromnie ubrany w bardzo kiepskich trzewikach.
Mieszkańcy Niegowici do dziś ciepło wspominają swojego dawnego wikarego:
Był człowiekiem skromnym. Będąc wiele razy w jego mieszkaniu w Niegowici, widziałem jak mieszka. Nie miał nawet poduszki pod głowę. Nosił wtedy na sutannie taki wełniany „kubrak”, który służył mu także jako poduszka. Kiedy powiedziałem kobietom z Rodziny Różańcowej o tej kubrakowi- poduszkowej sprawie, zawstydziły się pewnie trochę, bo zaraz przyniosły na wikarówkę poduchę. Nie miał jej jednak o ile pamiętam zbyt długo. Tamtej zimy spaliło się w parafii jakieś gospodarstwo. Ludzie zostali bez dachu nad głową. Podobno ksiądz Karol oddał im wtedy tę swoją poduszkę.

Wkrótce został przeniesiony do Krakowa. Nigdy nie był zwyczajnym księdzem. Ukochał pracę z młodzieżą. Z nią chodził do kina, teatru, wyjeżdżał na rowerowe wycieczki za miasto, organizował górskie wyprawy, grał w piłkę, pływał kajakiem. Ujmował wszystkich serdecznym uśmiechem i zadziwiał sprawnością fizyczną. W 1954 roku otrzymał brązową odznakę turystyczną. Pokonał bowiem podczas górskich wypraw ,na które wyruszał w ciągu pięciu miesięcy, 176 km. Jednego dnia potrafił przejść nawet 40 km. Nigdy nie narzekał na pogodę, ani warunki w jakich nocował.
Czasem spotykały go zabawne sytuacje:

Pewnego razu sam poszedł w góry. Ubrany na sportowo niczym nie różnił się od innych turystów. W trakcie wędrówki spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu młodej wczasowiczki, by zapytać o godzinę, kiedy ta go ubiegła:
- Zapomniał pan zegarka co?
Wojtyła był lekko zaskoczony.
- Skąd pani wie?
- Z doświadczenia – odpowiedziała kobieta – jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który „zapomniał” zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko, wieczorem dancing…
Wojtyła przerwał:
- Ależ, proszę pani, ja jestem księdzem!
Wczasowiczka wybuchnęła śmiechem:
- No wie pan! Podrywano mnie na różne sposoby, ale „na księdza” to pierwszy raz!
Karol Wojtyła uśmiechnął się i zerknął na zegarek nieznajomej. Kiedy odchodził usłyszał jej szept:
- O rany! To chyba rzeczywiście ksiądz.

W 1956 roku spotkał go wielki zaszczyt. W wieku 36 lat objął katedrę etyki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
Studenci bardzo go lubili. Czasem też dochodziło do zabawnych sytuacji.
Kiedyś pociąg, którym jechał wykładowca KUL-u, ksiądz Karol Wojtyła, spóźnił się. Czekający na egzamin studenci – wobec braku egzaminatora – rozeszli się. Pozostał tylko jeden ksiądz, który nie znał Wojtyły – nie chodził na jego wykłady, a do egzaminu przygotowywał się z pożyczonych notatek. Po dwóch godzinach wpadł niewiele starszy od zdającego, zziajany Wojtyła. Ksiądz – student ucieszony, że nie będzie sam zdawał, zapytał:
- Stary, ty też na egzamin?
- Na egzamin – przytaknął ksiądz Wojtyła.
- Facet się spóźnia, wszyscy się rozeszli, a ja czekam, bo muszę zdawać dzisiaj – wyjaśnił student.
- A co, nie znasz Wojtyły? – zapytał nowo przybyły.
- Nie, to podobno nudny facet, nie chodziłem na jego wykłady, mówili, że abstrakcyjne i bardzo trudne – tłumaczył student.
Od słowa do słowa rozmowa przekształciła się w…powtórkę materiału. Wojtyła słuchał, pytał i tak jasno tłumaczył zawiłe problemy filozoficzne, że student powiedział w pewnym momencie:
- Stary jaki ty jesteś obkuty! Proszę cię, kiedy przyjdzie ksiądz, nie wchodź przede mną na egzamin, bo po tobie na pewno obleję.
Jakież było jego przerażenie, kiedy usłyszał:
- Daj indeks, jestem Wojtyła.
Ksiądz zdał na czwórkę z plusem – wspomina ówczesna studentka, Krystyna Sajdak, a KUL- owska młodzież, która powtarzała sobie tę opowieść, zapałała do profesora Wojtyły wielką sympatią.

W 1958 roku został biskupem pomocniczym w Krakowie. Wiadomość o nominacji dotarła do niego z opóźnieniem, kiedy to wypoczęty i pogodny, po wakacyjnym spływie kajakowym, udał się do Świętej Lipki, sanktuarium Najświętszej Marii Panny. Otrzymał ją wezwany do telefonu na plebani, a towarzyszący mu na biwaku studenci KUL, rozentuzjazmowani wnieśli go na ramionach do autobusu, którym odjeżdżał do Warszawy, by stawić się w Pałacu Prymasowskim. Nazajutrz opuszczał stolicę w skupieniu. – Mam dużo do pomówienia z Bogiem- mówił.28 września został wyświęcony na biskupa w Katedrze Wawelskiej. Podczas uroczystości , z charakterystyczną dla siebie skromnością, wybrał niską tiarę, zamiast wysokiej noszonej przez biskupów. A jako motto inspirujące do działania objął łacińskie Totus Tuus , które odtąd towarzyszyć ma jego drodze. W wieku 44 lat został mianowany arcybiskupem metropolitą krakowskim. Nominację podpisał papież Paweł VI, który przyjął go też na prywatnej audiencji. Biskup Wojtyła często bywał w Rzymie biorąc udział w pracach Synodu Biskupów. Jego autorytet cały czas wzrastał, dał się poznać hierarchii kościelnej od najlepszej strony.
26 czerwca 1967 roku w watykańskiej Kaplicy Sykstyńskiej zostaje wyniesiony do godności kardynalskiej. Miał wtedy 47 lat. Był drugą po prymasie tysiąclecia Stefanie Wyszyńskim postacią polskiego Kościoła, czasem sądzono nawet iż bardziej wpływową. Mówiono, że robi furorę w Watykanie nienaganną łaciną, łatwością nawiązywania kontaktów i silną osobowością. Jednocześnie potrafił być dobrym kompanem dla swoich studentów podczas wycieczek górskich i w miarę możliwości i czasu jeździć na nartach..

Zapytany kiedyś przez dziennikarzy;
- Ilu polskich kardynałów jeździ na nartach?
- 40 procent
- Ale przecież Polska ma tylko dwóch kardynałów- dopytywał się zdumiony dziennikarz
- Oczywiście, ale kardynał Wyszyński, Prymas Polski, stanowi 60 %

Stary góral opowiadał taką historię:
„Kardynał Karol Wojtyła chodzieł w góry. Nikt nawet nie wiedzioł, fto on jest, bo sie nie przedstawioł, no ale zawse seł rano na Rusinowom Polane do kaplicy i kie był na Rubinowej, to zachodzieł hań zawse do babki Kobylarcyk.”
Aniela Kobylarczyk była ostatnią gaździną Rubinowej Polany. Każdy ją znał i każdy mógł się u niej napić herbaty. Kiedyś kardynał Wojtyła też ją o herbatę poprosił, ale ona go nie poznała. Powiedziała tylko:” Ej, zeście sie najedli, aj najedli, kozdy by herbatke fcioł pić, ale wody to mi ni mo fto przinieść.” Na te słowa Kardynał wziął dwa wiadra i poszedł do źródła po wodę. Po 16 października 1978 roku ktoś zagadnął Anielę Kobylarczyk: „No babko, widzicie. Tego coście posłała po wode, obrali na papieża, a wyście mu telo dobrze zrobieła, boście mu herbaty uwarziła.”
Na to babka Aniela Kobylarczyk rzekła ze smutkiem: „Hej, kiedy jo była wiedziała, to jo by mu tej herbaty nie warziła. Miałabyk se teroz dwa wiaderecka wody świenconej.”

Karol Wojtyła dyscyplinował księży w szczególny sposób.

Kiedyś wezwał do siebie młodego księdza, który poważnie narozrabiał. Rozmawiali w cztery oczy: Kardynał nie owijał w bawełnę, mówił wprost co myśli o postępku księdza. A potem zaprosił go do kaplicy, żeby się razem pomodlić. Po długiej modlitwie spojrzał na niego i powiedział: Czy zechciałby ksiądz wysłuchać mojej spowiedzi?

Z czasem zacieśnił swoje kontakty z Watykanem i Pawłem VI, z którym się dobrze rozumiał. Łączyły ich wspólne poglądy na sprawy chrześcijaństwa, rolę Kościoła w świecie i idee humanizmu. Paweł VI zmarł 6 sierpnia 1978 roku na zawał serca, o godz. 21.45. W tym samym czasie rozdzwonił się obok jego łóżka budzik przywieziony z Polski, z którym się nigdy nie rozstawał.26 sierpnia nowym papieżem został arcybiskup Wenecji, przybrał imię Jana Pawła I. Zmarł po miesiącu. Zebrało się kolejne ***** clave ( to znaczy z języka łacińskiego – pod kluczem). Papieża wybierało 111 purpuratów. Przez dwa dni odosobnienia kardynałów nie udawało się osiągnąć pomyślnego rezultatu – świadczył o tym czarny dym unoszący się nad Kaplicą. Wreszcie znak: niebo pokryły obłoki białego dymu; świadczący o tym, że mamy nowego papieża. Była 18.18, 16 października 1978 roku. To znamienite dla nas wydarzenie miało miejsce 25 lat temu. 264 papieżem został Polak – Karol Wojtyła, przybrał imię Jana Pawła II. Po raz pierwszy papież Polak, od ponad 500 lat nie- Włoch.
Radując się z tego wydarzenia zaśpiewajmy wspólnie.

Pieśń: Oto jest dzień

Papież z Polski podbił serca Włochów natychmiast po wyborze, kiedy stanął przed mieszkańcami Rzymu i wyznał.
„ Nie wiem czy będę umiał dobrze wysłowić się w waszym... naszym języku włoskim. Gdybym się pomylił, poprawcie mnie.”
Wtedy ludzie zgromadzeni na placu św. Piotra wybuchnęli śmiechem i zaczęli klaskać, ponieważ Ojciec Święty właśnie w tym zdaniu zrobił błąd wtrącając bezwiednie słowo francuskie.
Jan Paweł II od samego początku swego pontyfikatu zaskakiwał wszystkich , łamiąc watykańskie obyczaje. Na zakończenie konklawe, kiedy przygotowano już dla niego tron papieski, na którym powinien był usiąść, by odebrać hołd od członków kolegium kardynalskiego, oświadczył: „ Nie, ja przyjmę moich braci na stojąco”. Nazajutrz odwiedził w szpitalu chorego przyjaciela, kilka dni wcześniej dotkniętego paraliżem – było to wydarzenie bez precedensu w historii papiestwa. Zmienił całkowicie wizerunek papieża w oczach wiernych, stając się dla nich kimś bliskim, osiągalnym.

Pewnego razu Jan Paweł II zadzwonił do Szwajcarii, gdzie kurował się jego ciężko chory przyjaciel biskup Andrzej Deskur. Telefonistka zanim połączyła go z pokojem Deskura chciała wiedzieć kto mówi.
- Papież – padła odpowiedź.
Po drugiej stronie zapadła cisza. Po chwili słuchawka z trzaskiem opadła na widełki. Ale wcześniej Jan Paweł II zdołał usłyszeć:
- Z pana taki papież, jak ze mnie chińska cesarzowa.


Tę anegdotę Andre Frossard usłyszał od samego Jana Pawła II:
„Papież modli się do Boga i pyta:
- Panie, czy Polska odzyska pewnego dnia wolność?
- Tak – odpowiada Bóg – lecz nie za twojego życia.
Wobec tego papież pyta dalej:
- Panie, a czy po mnie będzie jeszcze polski papież?
- Nie za mojego życia – odpowiada Bóg,”

W ciągu swego 26 -letniego pontyfikatu pielgrzymował za granicę 104 razy, w tym 6 razy do Polski. By nieść światu Dobrą Nowinę miłości, braterstwa i pokoju odwiedził odprawiał msze święte n wszystkich kontynentach dla ponad 30 mln wiernych. Po dziś dzień niestrudzenie nawraca wątpiących, zwraca się bezpośrednio do głów państw, napomina tyranów do opamiętania, nawołuje do sprawiedliwości, respektowania praw człowieka. Jego głos jest słyszalny. Przyczynił się do bezkrwawego upadku komunizmu. Jest wszędzie tam, gdzie go najbardziej potrzebują. Spotyka się z tymi którzy ważą losy Ziemi, jak i tymi nieznanymi. Potrafi dobre słowo powiedzieć zarówno jednym, jak i drugim. Czasem wytknąć tranie błędy.
Swą osobowością wpływa na losy świata.
13 maja 1981 roku na zawsze odmienił charakter pontyfikatu Ojca Świętego, zwłaszcza jego kontaktów z wiernymi. 20- tysięczny tłum pielgrzymów na Placu Świętego Piotra zamarł, kiedy kule zamachowca raniły niemal śmiertelnie Jana Pawła II. Potem przez długi czas wszyscy modlili się o jego zdrowie.
Po jakimś czasie usłyszeli, że będzie wszystko w porządku. A potem świat dowiedział się, że papież przebaczył zamachowcowi.
Jan Paweł II uczy nas jak żyć, nawołuje do poprawy. Sam wzrusza się nieszczęściem ludzi jednak stara się być silny

To było w Brazylii. Jan Paweł II odwiedzał właśnie wioskę trędowatych. Wstrząśnięty tym co zobaczył powiedział: „Czasem chciałoby się zapłakać jak dziecko, ale na co komu płaczący papież? Ja muszę natchnąć ich siłą.”

Ludzie znający dobrze Jana Pawła II Powiadają, że Papież nawet w najgorszych sytuacjach nie traci poczucia humoru. Joaquin Navarro-Valls, rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej, zapytał go kiedyś wprost:
- Czy Wasza Świątobliwość płacze?
- Nigdy na zewnątrz – odpowiedział Papież.

Dziękując Bogu za to, że mogliśmy żyć w czasach kiedy ten Wielki Polak kierował owczarnią Chrystusa pomódlmy się o szybką beatyfikację Jana Pawła II i nie zapominajmy o tym czego nas uczył: Ojcze nasz………….
Zaśpiewajmy: Święty uśmiechnięty

Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej




Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie