Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
Motyw starości w opowiadaniu Elizy Orzeszkowej pt. "Światło w ruinach"

Od 01.01.2015 odwiedzono tę wizytówkę 1481 razy.
Chcesz zwiększyć zainteresowanie Twoją jednostką?
Zaprezentuj w naszym informatorze swoją jednostkę ->>>
* szkolnictwo.pl - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.



 

 

liza Orzeszkowa pisze opowiadania z cyklu "Melancholicy" jako kobieta dojrzała. Opisując człowieka kierowała się ona bytem jednostkowym.

W tomie "Melancholicy" znajdujemy bohaterów, którzy doznają uczucia samotności w obliczu pustki, bólu i cierpienia. Często nie ma w nich wiary, bo cóż pozostało człowiekowi prócz samotności. Ale ich życie nie jest jeszcze aż tak nieszczęśliwe, bo mogą dokonać wyboru. Dlatego też często mimo poczucia bezsensu życia wybierają oni życie zamiast śmierci. Cierpienie bohaterów jest łagodzone ich dobrocią. Człowiek - melancholik rozpaczliwie poszukuje celu w swoim życiu. Większość bohaterów ten cel odnajduje w drugim człowieku. Ich życie jest pewną drogą, a gdy już się ono kończy, to chcą bohaterowie przeżyć te chwile tak by żyć pełnią życia poprzez służenie innym ludziom. Autorka podejmuje w swoich utworach rozważania o czasie, przemijaniu i naturze śmierci, ale także podejmuje tematykę związaną z motywem starości. Ukazuje także wzajemne relacje ludzi młodych ze starymi. Starość ukazuje Orzeszkowa jako niedołęstwo ciała, ale wobec wciąż jeszcze jasnego umysłu bohaterów.

Eliza Orzeszkowa w opowiadaniu pt. "Światło w ruinach" ukazuje nam życie dwóch bohaterów. Sewerki, młodej trzydziestoletniej kobiety i starca. Mimo, że dzieli ich różnica wieku to jednak łączy ich samotność i ból istnienia. Sewerka nie widzi sensu życia, jest zrozpaczona i pogrążona w apatii. Cierpi, bo zmarł jej ojciec, potem niespodziewanie dwoje dzieci, i zostawił ją mąż dla innej kobiety. Nie cieszyło ją już nic, a życie wydawało się jej "męczarnią". Jej cały system wartości uległ zniszczeniu, bo celem jej życia była miłość oraz macierzyństwo, które z upływem czasu przestało istnieć. Sewerka był młodą kobietą- "miała lat niespełna trzydzieści, a życie wydawało się jej już skończonym". Ciągle rozpaczała. Potem rozpacz ta przemieniła się w nudę, a ta z kolei nigdy jej nie opuszczała. Nie cieszyło jej bogactwo, które posiadała. Ona chciała pracować ,ale tylko "chciała", bo sama przyjęła postawę bierną. Wmawiała sobie, żeby "cokolwiek robić! do potu czoła cokolwiek robić!". Zazdrościła innym spracowanym ludziom, bo myślała, że pracą zapełni czas, uśpi pamięć. Może i miała rację? Ale nie postąpiła tak jak chciała o czym świadczą jej "białe ręce". Nie widziała sensu życia, była zrozpaczona i załamana, ale głęboko w sercu miała jeszcze nadzieję, że kiedyś będzie jeszcze szczęśliwa. Znała ona człowieka, który bardzo ją kochał. Była to miłość odwzajemniona, lecz niespełniona. Razem byli szczęśliwi, a "niejedną godzinę z nim spędzoną porównać mogła do błysku słońca wśród dnia chmurnego". Bardzo pragnęła by on odwiedził ją w ten długi zimowy wieczór, by przerwał jej nudne życie i położył kres jej cierpieniu i samotności. Marzyła o tym, aby móc zakwitnąć jak kwiat, by móc obudzić się do życia. Sewerka myślała, że właśnie tego wieczoru nastąpi ta długo oczekiwana chwila. Jednak się pomyliła. Ujrzała wtedy w drzwiach człowieka o którym mówi, że jest "zidiotyzowanym starcem", że jest "smutną ruiną człowieka". Niegdyś ta młoda kobieta oceniała jego inaczej. Znała go od dzieciństwa i bardzo kiedyś się lubili. Teraz niestety było inaczej. To nie z nim chciała spędzać czas nie z nim chciała rozmawiać w ten długi zimowy wieczór. Sewerka będąc kobietą samotną, zrozpaczon i nieszczęśliwą musi zachować pozory ze względu na szacunek do tego starego człowieka i dla dawnych stosunków z jej ojcem. Rozmawiała z nim mimo, że to nie sprawiało jej radości gościć starca w swoim domu. Ona tylko chciała być szczęśliwa. Była przecież młodą kobietą, która "utraciła szczęście i pragnie choć cząstkę tego szczęścia odzyskać, tak jak wszyscy...".

Staruszek - bo tak nazywa go Sewerka jest człowiekiem już niedołężnym: "prawie nie odrywając nóg od kobierca, ciężko z trudem je posuwał, głucho stukając laską, którą się podpierał, trochę sapiąc a trochę stękając doszedł na koniec do wskazanego mu miejsca i z trudnością usiadł", był także starcem spracowanym i zmęczonym życiem. Nie potrafi on nawet o siebie zadbać. Czasami zachowuje się jak dziecko. Żali się Sewerce, że często chodzi głodny, zziębnięty, nieumyty tak jak dziecko, o które nikt nie dba. Był on już tak nie sprawnie fizyczny, że ciężko było jemu podnieść laskę, która wypadła mu z rąk. W oczach Sewerki był on "żywym ucieleśnieniem śmiesznej niezgrabności, połączonej z dziecinnym, zaciętym uporem".

Oboje litują się nad sobą. Sewerka widzi w nim "biedaka", a on w niej nieszczęśliwą kobietę, ciągle samotną. To on pierwszy - "ten zidiotyzowany starzec, ta ruina!" - obdarzył ją współczuciem. We wspomnieniach Sewerki widzimy starca, który niegdyś był pięknym światłem, teraz zastanawia się ona "czy w tej ruinie nie płonie, choć niekiedy, choć słabe światełko".

Tętent zegara wskazywał na nieubłagany upływ czasu, bo przecież tak było przed niespełna dwudziestu laty. A teraz zastanawiała się dlaczego ten starzec nie używa życia. Wydawało jej się, że staruszek już za życia został zabity. Podobnie jak jej życie, które wydawało się jej już być skończonym. Jednak będąc coraz bliżej niego czuła jak coś w niej ulega zmianie, a właściwie to zobaczyła ona w nim to światło, które niegdyś było tak promienne, a teraz z dnia na dzień staje się coraz bardziej niewidoczne.

Starzec widział, że znajduję się już na końcu swojej drogi życia. Był bardzo nieśmiały i lękał się być natrętnym. Nie chciał naprzykrzać się innym, czy znudzić się komuś, dlatego że wszyscy są jemu obcy, dalecy. Podobnie jak Sewerka bliskich swoich już nie miał, bo jednych przeżył a inni daleko. A obcym , dalekim "stary grzyb" niemiły. Nawet w Sewerce nie miał już on bliskiej osoby, bo ich rozstanie spowodowało, że stała się ona jemu także obca.

Był on mądrym człowiekiem domyślał się, że gospodyni przyjmowała jego niechętnie. Sewerka naśmiewała się z niego widząc jak rozpala ogień w kominku. Ale on w przeciwieństwie do niej potrafił rozpalić ogień. Rozpalenie ognia w kominku spowodowało zmianę w życiu obojga bohaterów. Oboje zrozumieli, że ich życie jeszcze się nie skończyło. Zrozumieli, że życie swoje chcą przeżyć godnie, chcąc pomagać innym ludziom zagubionym we własnym życiu. Sewerka doznała łaski olśnienia. Słuchając opowieści starca z jego życia postanowiła, że ona także będzie pomagać innym ludziom. Staruszek mimo swojej niedołężności pomagał gospodyni, z którą mieszkał. Była to wdowa z pięciorgiem dzieci na utrzymaniu. Całymi dniami ciężko pracowała na utrzymanie rodziny. Starzec rozumie sytuację, której znalazła się wdowa i współczuje jej, w przeciwieństwie do Sewerki. Uczy on dwoje dzieci biednej wdowy. On wie, że człowiek jest małą istotą w świecie, która przemija wraz z upływem czasu. On wie, że starość jest wpisana w naturę człowieka. Dlatego też pogodził się z własnym losem, przyjął go takim jakim jest obecnie. Teraz nawet gdyby mógł to "panu losowi by nogi całował, że i na to jeszcze pozwala".

Ale starość to nie tylko smutne chwile, są także piękne chwile w jego życiu. Jest szczęśliwy, gdy czuje jak Sewerka staje mu się coraz bliższa. Postanawia ona odmienić nie tylko swoje życie, ale i staruszka, który nie mógł już niestety czytać książek, a "patrzył na nie jak spragniony na wodę". Wartości jej życia uległy przemieszaniu. Sewerka planuje co będzie robiła jutro. Stara się rozplanować czynności w tym dniu tak aby móc uszczęśliwić siebie i starca. Nie może doczekać się jutrzejszego dnia. Bo odnalazła cel w swoim życiu. Jest szczęśliwa. Obecnie to co kiedyś dla niej było bardzo ważne, czyli jej ukochany Oktawian, teraz traci na znaczeniu.

Starość w tym opowiadaniu nie jest ukazana poprzez stan fizyczny i psychiczny człowieka. Jednak starzec nie traci wiary we własne życie, w to, że jeszcze kiedyś będzie potrzebny drugiemu człowiekowi. Młodzi ludzie, tacy jak bohaterka opowiadania- Sewerka, dostrzegają w starszych osobach litość i współczucie. Sewerka w rozmowie ze starcem w ten długi zimowy wieczór zapomniała o tym, że jest nieszczęśliwa. Przebywając z nim zapomniała o nudzie i smutku, które miały przybyć wraz z owym gościem. Zapomniała także o Oktawianie - człowieku, w którym widziała nadzieję na lepsze życie. To właśnie w tej "smutnej ruinie człowieka", w tym staruszku odnalazła ona światło ciepłe prowadzące do szczęścia. On natomiast stał się szczęśliwy, bo na końcu swojej drogi życia nie pozostał sam.

Justyna Rybaczuk

Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej




Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie