Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
Kilka refleksji wychowawcy klasy integracyjnej

Od 01.01.2015 odwiedzono tę wizytówkę 985 razy.
Chcesz zwiększyć zainteresowanie Twoją jednostką?
Zaprezentuj w naszym informatorze swoją jednostkę ->>>
* szkolnictwo.pl - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.



 

 

Stojąc na progu "wypuszczenia klasy z rak" na kolejny etap edukacji podejmuję refleksję nad tym, jakim jestem wychowawcą? Zadaje sobie pytanie, czy bycie wychowawcą klasy integracyjnej różni się znacząco od opieki nad zespołem uczniów pełnosprawnych.

Doskonale są mi znane założenia integracji dzieci niepełnosprawnych z pełnosprawnymi. Przede wszystkim to o doborze uczniów do jednego zespołu klasowego, gdzie obowiązuje zasada pełnej tolerancji, zarówno pod względem różnicy schorzeń, jak i stopnia uszkodzenia. Bowiem integracja w swoich założeniach wyklucza selekcję. Obce jest jej stwierdzenie: to dziecko się nadaje, a to nie.

Po kilku latach pracy w szkole integracyjnej mam pewne wątpliwości odnoszące się do tego założenia. Widzę, bowiem, doświadczam tego bardzo mocno, że mimo jak najlepszych starań, dobrych intencji, im dalej dziecko posuwa się w głąb etapów edukacyjnych, tym gorszy jest jego odbiór wśród rówieśników. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Jednakże ja mam na myśli dzieci upośledzone umysłowo, dodatkowo obciążone niepełnosprawnością ruchową. W tych przypadkach różnice w postrzeganiu rzeczywistości, ich ubogi świat doświadczeń, brak stałego kontaktu z innymi uniemożliwia im pełne funkcjonowanie w klasie. Zupełnie nieoczekiwanie dla samego dziecka, jak i jego rodziców i wychowawcy uczeń powoli staje się outsiderem, a przepaść pomiędzy nim a zdrowymi dziećmi pogłębia się. Co robić?

Następne założenie: nie wystarczy samo przebywanie dzieci razem. Muszą być dobrze rozpoznane ich potrzeby: orzeczenia instytucji specjalistycznych, fachowa pomoc, odpowiedni sprzęt itp. Podzielam, to stwierdzenie, lecz często dobrze, trafnie rozpoznane potrzeby to za mało, gdyż:
- brakuje czasu
- przychylności organu nadzorującego szkołę
- rodzice współpracują niechętnie itp.
Można by mnożyć dalej takie przykłady, jednakże nie o to chodzi. Wiemy doskonale, że diagnoza to podstawa, każdy nauczyciel zdaje sobie również sprawę, że z biegiem czasu przy braku odpowiedniej stymulacji i środków na nią nasze działanie na niewiele się zdają. Postęp cywilizacyjny powoduje, że dzieci zdrowe przychodzą do szkoły świetnie przygotowane. Są klasy I, gdzie większość dzieci na "starcie" czyta, pisze, liczy w zakresie 20. A dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych? Często nie mają takich możliwości, umiejętności. Ich rozwój przebiega nieharmonijnie, znacznie wolniej. Jak temu podołać? Jak zmniejszyć rosnący dystans pomiędzy uczniem zdrowym a niepełnosprawnym?

Kolejne założenie: to tej formy kształcenia nie można nikogo zmuszać: ani dzieci, ani rodziców, ani nauczycieli. Zmuszanie może przynieść więcej szkody niż pożytku. I rzeczywiście - w mojej placówce jest możliwość wyboru: są zarówno klasy masowe, jak i integracyjne. Rodzice, zapisując dziecko do szkoły, deklarują poprzez wypełnienie ankiety chęć udziału swojej pociechy w życiu jednego z rodzaju klas.
Początkowo dzieciom zdrowym i niepełnosprawnym łatwiej być razem. Sprzyja temu organizacja zajęć w kształceniu zintegrowanym, obecność dwóch tych samych nauczycieli na wszystkich lekcjach, ale przede wszystkim o charakterze wspólnego bycia w zespole decyduje moim zdaniem jeden czynnik. Jest nim mianowicie brak jeszcze na tym etapie rozwiniętego krytycyzmu. Dzieci nie zauważają tak wielu różnic miedzy sobą. Im są starsze tym łatwiej o porównania, wytykanie palcami, wzrasta poziom obserwacji, a co za tym idzie samooceny i związanej z nią krytycyzmem. Jak wówczas czują się uczniowie mniej sprawni intelektualnie? Jak często muszą sobie radzić z niechęcią innych, odtrąceniem, brakiem przyjaciół? Jak temu przeciwdziałać?
No właśnie. W tę lukę powinien wkraczać wychowawca, który na pewno nie rozwiąże wszystkich problemów swoich podopiecznych. Jednak przy pewnych staraniach może je nieco zniwelować. Osobiście jestem o tym przekonana.
Doświadczam tego, że nauczyciel wychowawca klasy integracyjnej ma takie same obowiązki, jak wychowawca klasy masowej, ale ponadto systematycznie powinien:
- integrować zespół klasowy
- uwrażliwiać pozostała część klasy na potrzeby osób niepełnosprawnych
- dbać, aby wszystkie dzieci mogły uczestniczyć w wycieczkach i wspólnych wyjściach
- przygotowywać uczniów do udziału w integracyjnych imprezach kulturalnych i artystycznych
- współpracować z uczącymi w klasie nauczycielami prowadzącymi i wspierającymi
- czuwać nad takim przebiegiem integracji, aby realizowała się ona we wszystkich płaszczyznach: pomiędzy dziećmi, między nauczycielami a rodzicami, między samymi nauczycielami
Wśród tych zadań dla mnie najważniejsze jest jednak prowadzenie zajęć integrujących zespół klasowy: stałych, systematycznych, najlepiej raz w tygodniu.
Powinni być na nich wszyscy członkowie klasy. Na samym początku wprowadzania zajęć ustala się kontrakt klasowy: taki katalog zasad, których wszyscy będziemy przestrzegać podczs zajęć np.
- masz dobrowolność uczestniczenia w danym ćwiczeniu
- zawsze masz możliwość wypowiedzenia się
- szanuj innych: nie krytykuj, nie wyśmiewaj, słuchaj innych itp.
Dobrze jest, kiedy zajęcia mają zawsze ten sam układ. To wiele porządkuje, buduje poczucie bezpieczeństwa, pewnej stałości. Zatem powinny mieć formę:
- zajęć wprowadzających
- zajęć właściwych
- zajęć końcowych
Koniecznym etapem jest odpowiednie zakończenie zajęć, by nie dopuścić do sytuacji, w której uczeń "wychodzi" z zajęć bez uporządkowania swoich emocji.
Dobrym sposobem jest zakończenie spotkania siedzeniem w kręgu, gdzie każdy uczestnik zajęć ma możliwość wypowiedzenia, dokończenia zdania typu: Teraz czuje się tak, bo ......................... , Dzisiaj nauczyłem się ............... itp. Czasem wystarczy zabawa polegająca na "puszczeniu iskierki", która pokazuje, że jesteśmy razem, tworzymy jeden zespół. Także nauczyciel, który prowadzi zajęcia, podczas nich jest członkiem tej grupy. Dla mnie oczywistym jest, że "wchodzi" razem z dziećmi w dane ćwiczenie. W ten sposób dzieli się sobą, pokazuje, że dla niego samego, taka forma zajęć jest ważna. Nie dla każdej osoby dorosłej jest to oczywiste. Niektórzy czują swoistego rodzaju lęk, poczucie zażenowania - po prostu nie chcą odsłaniać swojej duszy. Ale myślę, że dla naszych podopiecznych, ma to ogromne znaczenie: dzieci intuicyjnie wyczuwają, czy faktycznie chcemy być z nimi, czy też są sprawy, do których nie chcemy im dać wstępu.
Oczywiście nie chodzi tutaj o mówieniu o naszych osobistych problemach, poważnych przemyśleniach. Chodzi o prezentowanie swoich uczuć w konkretnych sytuacjach ćwiczeniowych. W naturalny sposób możemy wówczas przekazać istotne treści wychowawcze: np. że warto przełamać swoją nieśmiałość, wewnętrzne poczucie wstydu, niechęć do podzielenia się swoimi emocjami. Naszą postawą mamy okazję pokazać, że mówienie o sobie przynosi wiele korzyści - im więcej wiemy o sobie, tym lepiej się rozumiemy. Wszak celem tych zajęć jest: uwrażliwienie postrzegania, coraz obszerniejsze pojmowanie swoich uczuć, myśli, obaw, a nade wszystko stworzenie atmosfery wzajemnego otwarcia i zaufania w grupie.
Wielu nauczycieli ma wewnętrzne obawy, nie czują się kompetentni do prowadzenia zajęć integrujących. Gorąco zachęcam ich wówczas do podjęcia takich prób, "gdyż "w działaniu człowieka nie ma porażek - są tylko wyniki te oczekiwane i nieoczekiwane"
Patrząc na moją klasę integracyjną widzę wiele ograniczeń związanych z podziałem na grupy: dzieci zdrowe i dzieci niepełnosprawne. Widzę jednak równie wyraźnie, ze prowadzone przeze mnie zajęcia integrujące pomagają wszystkim członkom klasy niwelować powstałe bariery. Dziś, mimo różnych trudności wiem, że: "To co możesz uczynić jest tylko maleńką kroplą w ogromie oceanu, ale jest właśnie tym, co nadaje znaczenie twojemu życiu(A.Schweiter)" .

Bibliografia:
1. K. Vopel: "Gry i zabawy interakcyjne dla dzieci i młodzieży." Wydawnictwo "Jedność". Kielce 1999
Część 1: Kontakty/ Postrzeganie/ Tożsamość
Część 2: Uczucie/ Rodzina i przyjaciele
Część 3: Komunikacja/ Ciało/ Zaufanie
Część 4: Szkoła/ Feedback/ Wpływy/ Współpraca
2. "Psychologiczne gry i ćwiczenia grupowe".Red. A. Pacewicz.Wydawnictwo IBC. Warszawa 1991
3. "Wychowanie i nauczanie integracyjne. Nowe doświadczenia." Red. J.Bogucka i M.Kościelska. Centrum Metodyczne Pomocy Psychologiczno- Pedagogicznej MEN. Warszawa 1996.

Mirella Fragsztajn
Szkoła Podstawowa nr 12
z Oddziałami Integracyjnymi w Chorzowie

Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej




Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie