Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
Inscenizacja ekologiczna pt. „W lesie” dla klas I-III



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.


 

Inscenizacja ekologiczna pt. „ W lesie” została przygotowana z myślą o festiwalu  piosenki ekologicznej, który zorganizowałam w naszej szkole. W przedstawieniu brały udział dzieci z klasy III integracyjnej.  Dzieci pokazały swoje zdolności aktorskie na forum całej szkoły, bardzo się podobały. W inscenizacji wykorzystałam wiele utworów muzyki poważnej, w szczególności skrzypcowej oraz wiele piosenek.
Nie przedstawiłam tu poszczególnych utworów, ponieważ uważam, że muzykę każdy powinien dobrać wg własnej inwencji twórczej.

Inscenizacja ekologiczna pt. „W lesie” dla klas I-III

Narrator:  
Mieszkał komar w Górnym Sanie
Muzykalny niesłychanie.
Co dzień brzęczał, co dzień bzykał,
Lecz mu zbrzydła ta muzyka,
Którą nawet poszum gruszy
W każdej chwili mógł zagłuszyć.
Tydzień dumał, a w niedzielę rzekł:

Komar:      Mam talent. Więc kapelę taką piękną w borze stworzę,
                   Że zaproszą mnie nad morze,
                   A w przyszłości i stolicę
                   Swą wizytą też zachwycę

Nar.            I w gospodzie „Pod Łabędziem”
                   Tegoż jeszcze dnia orędzie
                   Przy pomocy mrówek trzystu
                   Wydrukował w formie listu:
                   „ Kto ma talent oraz chęci
                   cały wolny czas poświęcić
                   na muzyczne edukacje,
                   niech przyjeżdża na wakacje
                   do Komara – Wirtuoza
                   w Górnym Sanie – Stacja Brzoza.”
                   Minął dzień i noc pogodna...
                   Muzykanci w jednej chwili           
                   Na egzamin się stawili.
                   Mucha, kornik, żuk, biedronka,
                   Mrówka, chrabąszcz, trzmiel  i stonka,
                   Osa, ważka, świetlik, pająk,
                   Tuż za nimi całą zgrają
                   Świerszcze, pszczoły i szerszenie...

Komar:      Przyjaciele! Instrumenty w mig rozdzielę.
                   Co kto pragnie, na żądanie
                   W swoje ręce w mig dostanie.

Kornik:      Ja gram pięknie na waltorni.

Mucha:      Mucha zaś bzyknęła  chytrze:
-         umiem dobrze grać na cytrze.

Świetlik:    - A ja – dodał mały świetlik-
                   Marzę tylko o basetli.

Biedronka:  - na gitarze nieźle brzdąkam –
                   Pochwaliła się biedronka.

Pająk:        - mój ród słynie z gry mistrzowskiej na pianinie

Żuk:           Żuk z radości zatarł dłonie:
-         a ja zagram na puzonie.

Mrówka:    - mój instrument to altówka-
                   Oznajmiła skromnie mrówka.

Komar:      - dziękuję – teraz każdy grać spróbuje.
                   Pokaż, bracie, co potrafisz,
                   Zanim wpiszę cię na afisz!

Narrator:   - i w niecałe dwie godziny
                   Zakończono egzaminy.

Komar:      uff... skończone!

Konik pol.: Już od lipca co dzień grałem tu na skrzypcach
                   Wciąż z zapałem wielkim grałem,
                   Aż skrzypeczki połamałem.
                   Bąk był jednak tak łaskawy,
                   Że je zabrał do naprawy.
                   A ja tyko o tym marzę
                   Aby z tobą, mój komarze,
                   Gdy usłyszę słowa zgody,
                   W grze na skrzypcach pójść w zawody.

Komar:      wszyscy zwą mnie wirtuozem
                   I nie myślę bez powodu
                   Stawać z tobą do zawodów.
                   A poza tym, skrzypce moją są własnością.
                   Póki woda płynie w Sanie,
                   Nikt tych skrzypiec nie dostanie!

Osa:           konik jest co prawda młody
                   Lecz ma prawo iść w zawody!
                   Niech się stara zagrać lepiej od komara.

Szerszeń:   potrafimy grę ocenić!

Mucha:      Zaczynajcie- rzekła mucha –
                   My będziemy pilnie słuchać.

Komar:      nie ma rady,
                   Jeśli wszystkie chcą owady,
                   Bym się zmierzył z tym pyszałkiem,
                   Chociaż nie mam chęci całkiem,
                   Dam mu szkołę i pokażę
                   Z kim wojować się odważył.
                   Zagram własne dwa utwory,
                   Nie grywane do tej pory.
Razem:      brawo! Masz wyboru pełne prawo.
(komar, z gracją wyciąga skrzypce, kłania się, gra, wszyscy biją brawa, drugi utwór, owady zaczynają tańczyć, znowu brawa)

trzmiel:      Nikt komara nie pokona!
( komar wyciera czoło z potu, kłania się, unosząc smyczek w dłoni, podchodzi konik)

konik:        Zapomniałeś chyba o mnie.
(komar z pogardą daje skrzypce konikowi)

komar:       upór twój mnie drażni,
                   chcesz się zbłaźnić, to się zbłaźnij.

Konik:       Spróbuję. Pająk niech akompaniuje.
                   Słuch ma dobry, grywa czysto
                   I wspaniałym jest pianistą.
(na pająka skinął, natarł smyczek kalafonią, zaczął grać)

-         cuda czyni

-         toć to istny Paganini!

-         a ze strun wciąż trele płyną wodospadem i lawiną.

-         Trele czyste , trele drżyste, diamentowe i perliste.

Żuk:           Brawo! ( wszyscy biją ogromne brawa)
                   Trzeba prawdzie spojrzeć w oczy –
                   Komar zdolny, lecz tymczasem
                   Jak z mistrzowskiej gry wynika,
                   Gdzież mu jeszcze do konika!
(znowu brawa)

Razem:      brawo konik, brawo konik!

Konik:       moi drodzy, mam wrażenie,
                   Że w tym krzyku i rozgwarze
                   Nikt nie myśli o komarze.
                   A tymczasem , bądźmy szczerzy,
                   Jemu też się coś należy.
                   Wszystkim rzecz to jest wiadoma,
                   Że orkiestrę stworzył komar.
                   Moc ma zasług w swym rejestrze
                   I dlatego to w orkiestrze,
                   Która w świecie wnet zasłynie,
                   On na skrzypcach grać powinien.

Komar:      bardzo cenię takie mądre oświadczenie,
                   A za skrzypce z twojej ręki
                   Powiem tylko szczere dzięki,
                   Czyniąc mym pragnieniom zadość,
                   Taką mi sprawiłeś radość,
                   Że w przyszłości słowem ręczę,
                   Jak najpiękniej się odwdzięczę.

Żuk:           oddać skrzypce to nie sztuka.
                   Chociaż męczy mnie podagra,
pytam, na czym konik zagra?

Razem:      właśnie, właśnie!

Konik:       wnet wyjaśnię. Instrumenty są zajęte
                   Więc ja będę dyrygentem.

Komar:      Tyś się na mnie uwziął pewnie.
                   Po dobremu więc ci radzę,
                   Przestań czyhać na mą władzę.
                   Zapamiętaj słowa święte:
                   Ja tu będę dyrygentem!
                   A na skrzypcach bądźmy szczerzy,
                   Już mi wcale nie zależy
                   I jeżeli chodzi o to
                   Mogę oddać je z ochotą.

Chrabąszcz: Daję słowo
                   Co za dużo, to nie zdrowo.
                   Teraz jasno już wynika,
                   Że ty skrzywdzić chcesz konika.

Narrator:   i natychmiast po tych słowach spór rozpoczął się od nowa.
                   Uchwalono wśród zamętu,
                   Że dwóch będzie dyrygentów.
                   A nazajutrz, tuż nad ranem,
                   Komar już z gotowym planem,
                   Sporządzonym nocną porą,
                   Zwołał wszystkich nad jezioro.
                   Trzmiel co speca miał opinię
                   Narysował na korze pięciolinię.

Komar:      Jak na korze pisać nuty?
                   Pomysł nowy przyszedł nagle mi do głowy!
Narrator:   Po czym grzecznie bez wymówek,
                   `grzecznie zwrócił się do mrówek
                   i tłumaczył im dopóty,
                   że udawać muszą nuty.

Żuk:           Hurra – wyszła z mrówek partytura.
(komar rozdaje zadowolony instrumenty)

komar:       Zaczynamy pierwsze próby.
                   Aby czasu już nie trwonić,
                   Ustaliliśmy, że konik
                   Próby będzie miał wieczorem,
                   Ja zaś ranne sobie biorę.
                   Ćwiczyć zaś będziemy póty,
                   Póki wreszcie w takt batuty
                   Sto akordów nie zadzwoni
                   Godnych leśnej filharmonii

Narrator:   Wnet minęły dwa tygodnie
                  
Ktoś:                   Trzmiel rozwiesza już afisze!
( owady podchodzą do drzewa czytają, jeden z nich bierze afisz i czyta na głos)

Owad:        „Drodzy leśni przyjaciele!
                   Już za parę dni , w niedzielę,
                   Nad jeziorem, tuż o świcie,
                   Piękny koncert usłyszycie.
                   Tam orkiestra nasza sławna,
                   Która ćwiczy już od dawna,
                   Po raz pierwszy w naszych stronach
                   Utwór piękny tu wykona.
                   A więc warto czas poświęcić,
                   Za to ręczą dyrygenci:
                   Komar oraz Konik Polny.
                   Wstęp dla wszystkich gości wolny”


Ktoś:                   A w niedzielę , bardzo wcześnie,
                   Gdy las jeszcze tonął we śnie
                   Już orkiestra, prawie cała na polanie się zebrała.

                   A w zaroślach na uboczu
                   Widać  już tysiące oczu.
                   Czas zaczynać. Mkną minuty...
(żuk rozdaje nuty)
Żuk:           Coś się złego święci. Gdzież są nasi dyrygenci?

Trzmiel:     Jest nasz zbawca!

Komar:      Wprost od krawca do was się pospiesznie zgłaszam,
                   Za spóźnienie zaś , przepraszam.
(kłania się, obok niego staje konik)

konik:        Proszę wierzyć, frak musiałem długo mierzyć,
                   bowiem klapy i nogawki wymagały wciąż poprawki.

Komar:      Dość gadania. Zabierajmy się do grania.
                   Dyrygować ja dziś będę, więc uwaga na komendę.
                   Gdy batutę wzniosę w górę rozpoczniemy uwerturę.

Konik:       Pan się myli. Byłem grzeczny do tej chwili.
                   Dziś mój upór nie ma granic. Nie ustąpię panu za nic!
                   I przysięgam na tę miętę, że ja będę dyrygentem!

Komar:      Idź do domu i najlepiej zażyj bromu,
                   Bo na nerwy brom pomaga. (odwraca się do orkiestry)
                   Uwaga! (zaczyna dyrygować, płynie muzyka, konik również podnosi batutę, fałsz)

Bąk:           Dosyć tego! Moim zdaniem to jest skandal, a nie granie.
                   Grajek grajka chce zagłuszyć, a nam tutaj więdną uszy.
                   Całe szczęście, żem ja w porę przelatywał nad jeziorem.
                   Mam tu skrzypce dla konika. Bardzo cenne, wprost unikat.
                   Niech więc konik skrzypce bierze,
 komarowi radzę szczerze swoje skrzypce w dłonie ująć
i niech razem popróbują wraz z orkiestrą zagrać zgodnie,
a ja wszystkim udowodnię, że najlepsza rzecz to zgoda.
Niech więc konik rękę poda komarowi i niech raczy
Wszystkie winy mu przebaczyć.

Bąk:           Moi mili, szkoda teraz każdej chwili.
                   Zaczynajcie grać od nowa, a ja będę dyrygował.

( piękna muzyka kończy przedstawienie)                 


                                               opracowała: mgr Joanna Solinska

Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie do wykorzystania na lekcjach -> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej



Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie