Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
Moje doświadczenia z ideą integracji

Od 01.01.2015 odwiedzono tę wizytówkę 776 razy.
Chcesz zwiększyć zainteresowanie Twoją jednostką?
Zaprezentuj w naszym informatorze swoją jednostkę ->>>
* szkolnictwo.pl - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.



 

Tworzenie klas integracyjnych ma swoich zwolenników i przeciwników. Wielu twierdzi, że obecność dzieci niepełnosprawnych w takich klasach nie jest korzystne dla dzieci zdrowych, bo może to stać się przyczyną zaniżania wymagań wobec pełnosprawnych lub obniży poziom rozwoju fizycznego u sprawnych.


W naszej szkole oddziały integracyjne tworzymy siódmy rok, obecnie jest ich sześć, po jednym w każdym roczniku. Lata doświadczeń pozwalają nam, nauczycielom, przekonać się, że zakładanie klas integracyjnych jest zasadne. Oto dobre strony idei integracji.:
*dzieci zdrowe uczą się odpowiedzialności i wzajemnej akceptacji
*kształtuje się poszanowanie własnej sprawności umysłowej i fizycznej
* wyrabia się cierpliwość
*dzieci niepełnosprawne bardziej się mobilizują w celu wykorzystania swych możliwości
* dzieci sprawne uczą się traktować niepełnosprawne jako podmiot, bez okazywania współczucia
*dzieci niepełnosprawne nie czują się gorsze, bo zamknięcie w placówkach specjalnych izoluje je od wielu rówieśników.
Pierwszą w naszej placówce klasę integracyjną objęłyśmy z koleżanką p. D. Dudkiewicz po zrealizowanym cyklu nauczania zintegrowanego, czyli w klasie czwartej. Przez ten czas miałyśmy możność wpływania na ich społeczne postawy, zachowanie w grupie, osiągnięcia dydaktyczne i układy interpersonalne. Klasa liczyła wtedy 19 osób, w tym pięcioro ze stosownymi orzeczeniami do kształcenia na poziomie dostosowanym do możliwości. Dwie osoby znacznie przewyższały poziomem wiedzy pozostałą- też niezłą intelektualnie -część klasy. Pracowałyśmy na ośmiu poziomach edukacyjnych. Nie pamiętam sytuacji, by z powodu niepełnosprawnych kolegów poziom klasy choć na chwilę się obniżył!
Szybko się ujawniły problemy z dyscypliną, co jeszcze można było tłumaczyć zmianą wymagań : już nie ocena opisowa, a cząstkowa w dzienniku często nie stanowiła dla uczniów
większej różnicy. Jednak pojawienie się stopni wyzwoliło u wielu bardzo ambitnych wychowanków niezdrową rywalizację . Ocena powinna mobilizować, to fakt, ale nie różnić. Już wówczas zauważyłyśmy, że rodzice dzieci mają różne zapatrywania na ideę integracji. Jedni uważali, że niepełnosprawne dzieci powinny mieć takie same wymagania jak ich zdrowi rówieśnicy, jeszcze inni byli przekonani, że pułap wymagań powinien uwzględniać możliwości dzieci słabszych.
Okazało się, że rodzice mają różne wyobrażenia na temat roli nauczyciela wspomagającego w takiej klasie. Uczeń z poważną dysfunkcją wzroku często wymagał pisania notatek przez nauczyciela wspomagającego(do czasu opanowania alfabetu Brailla), zresztą miał pomoc lektora gwarantowaną przez rozporządzenie MEN w sprawie indywidualizacji metod nauczania i oceniania-jednak niektórzy członkowie kasy uznali to za zbytnie ułatwienie, zwłaszcza gdy okazało się, że kolega otrzymuje dobre i bardzo dobre oceny. Dzieci zdrowe niejako pozazdrościły koledze tych ocen, zapominając, że zdobywa on je dużym wysiłkiem i tak naprawdę to nie ma czego mu zazdrościć w jego sytuacji Innym niepokojącym sygnałem był stosunek niektórych członków klasy do koleżanki realizującej znacznie okrojony program specjalny: stała się ona dla nich obiektem traktowanym z pobłażliwością, być może dlatego, że była nieco infantylna i nie podzielała zainteresowań niektórych kolegów Pomoc nauczyciela wspomagającego w tym przypadku nie była kwestionowana. Dziewczynka nie stanowiła „zagrożenia” dla ocen innych. Wydarzyła się jeszcze ciekawsza sytuacja: Uczeń realizujący również program specjalny, ale ochoczo przebywający wśród kolegów, akceptujący w milczeniu ich zachowanie i szkolne psoty – był głośno wyklaskiwany przy każdej dobrej ocenie, którą zdobywał. Nie muszę chyba dodawać, jak bardzo mu to pomagało w zdobywaniu coraz lepszych wyników, jak się otwierał, uśmiechał! Jednak on nie stanowił „zagrożenia „dla zdolnych- jego ocenę rozumiano jako tylko jego zasługę, bo umiał , a może chciał się podporządkować innym.
Jestem przekonana, że dla bardzo ambitnych dzieci ocena jest tym, czym dla ambitnych dorosłych możliwość awansu. W nauczaniu zintegrowanym ocen nie było, więc problem nie ujawnił się wcześniej.
Punktem zwrotnym stało się bardzo aktywne włączanie wszystkich członków klasy do licznych przedstawień teatralnych, programów dla rodziców i młodszych kolegów. Nadmiar energii, niekoniecznie pozytywnej, został przekształcony na dobre. Wiele dzieci ujawniło talenty aktorskie, plastyczne, techniczne, co zostało wykorzystane przy współtworzeniu tych programów. Wprowadziłyśmy z koleżanką samoocenę z zachowania. Dla dziesięciolatków to bardzo trudne zadanie: łatwiej przecież ocenić innych (zwłaszcza negatywnie), niż umotywować przyczyny swej niechęci do kolegi. Trzeba było wpoić dzieciom, że nie można kogoś karać niskim stopniem tylko dlatego, że się go nie lubi lub jest się z nim w konflikcie. Długo czekałyśmy na efekty, wszak proces formowania refleksyjnej postawy jest rozciągnięty w czasie, jednak już II półrocze klasy szóstej ujawniło, że większość dzieci wystawiła sobie i pozostałym członkom klasy takie same oceny z zachowania, jak uczący nauczyciele. Rywalizacja o oceny „zeszła do podziemia”, ale zaowocowała najwyższym w szkole wynikiem ze wszystkich próbnych egzaminów kompetencji na wszystkich poziomach w klasie. Końcowy egzamin umocnił tylko klasę na pierwszym miejscu wśród czterech równoległych klas szóstych. Był to trudny, ale bardzo ciekawy, niebanalny zespół.
Reasumując: integracja jest potrzebna, bo osiągnięcia dzieci specjalnej troski są wynikiem kontaktów ze zdrowymi i sprawnymi kolegami. Fakt, czasem trzeba przekazać dziecko placówce specjalnej, co nie znaczy, że to niepowodzenie. Trudno czasem przewidzieć, w jakim kierunku postąpi rozwój dziecka. Trzeba też wpływać na postawy dorosłych( na szczęście tylko niektórych), by nie obciążali swego sprawnego dziecka własnymi lękami, niepokojami czy wątpliwościami: by przy dzieciach nie komentowali poczynań nauczycieli. Szkoła i dom powinny stanowić jedność wychowawczą, wtedy nawet najtrudniejszy zespół integracyjny będzie miał sens.


Opracowała:
mgr Mirosława Tomczak- Kocurek
ze Szkoły Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi Nr 4 w Oświecimiu

Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej




Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie