Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
Moja samoocena jako nauczyciela-wychowawcy

Od 01.01.2015 odwiedzono tę wizytówkę 58572 razy.
Chcesz zwiększyć zainteresowanie Twoją jednostką?
Zaprezentuj w naszym informatorze swoją jednostkę ->>>
* szkolnictwo.pl - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.



 

„Moja samoocena jako nauczyciela – wychowawcy”



Jestem nauczycielem z niewielkim, pięcioletnim stażem pracy. Z uwagi na pracę pedagoga niebędącego wychowawcą, wiąże się ona przede wszystkim, pomijając zadania wynikające ze specjalności bycia „wuefistą”, z działaniami w świetlicy szkolnej oraz jako opiekuna Samorządu Uczniowskiego.
Bardzo trudnym zadaniem jest obiektywne ocenienie stanu własnych kompetencji oraz pracy wychowawczej, wszędzie bowiem wkrada się subiektywna recenzja, nie zawsze zgodna z realnym stanem rzeczywistych postaw i przedsięwziąć, jednak pomimo to postaram się dokonać autorefleksji i samooceny.
Jak wspominałam wcześniej, nie mogę poszczycić się znaczącym stażem pracy jako nauczyciel. Mimo tego jednak, zdarzały się w niej różne sytuacje; i te pozytywne, optymistyczne jak również skłaniające do zweryfikowania własnych działań i poczynań. Jak wyżej wspomniałam, jestem nauczycielem wychowania fizycznego, stykającym się na co dzień z podobnymi problemami co nauczyciele innych specjalności. Jednakowoż skłonię się w tym momencie do stwierdzenia, że specyfika przedmiotu, który stanowi obszar moich działań, ukazuje często skrajne, bywa że dalece negatywne zachowania dzieci. Podczas moich lekcji bardzo wyraźnie rysują się emocjonalne braki bądź ubytki wynikające z systemu wychowawczego rodziców, przesiąkniętego „ślepotą” w dostrzeganiu zwłaszcza problematyki dotyczącej tych „innych”. Ci „inni” to ludzie, dla których nie są obce zagadnienia chorób, nędzy, nałogów, ciemnoty, prymitywizmu czy systemowo - politycznych konsekwencji zatrważającej egzystencji, natomiast w opinii tych pierwszych, sami zapracowali sobie na taki los, a pomoc im, jest bezsensowna i z góry skazana na niepowodzenie. To szczególna „emocjonalna afazja”, która przy pesymistycznym prognozowaniu osobowości przyszłego młodego pokolenia, staje się powszechnie akceptowaną normą. Toteż bardzo wyraźnie rysują się na w-f brak tolerancji dla uczniów borykających się z problemami otyłości, mniejszej sprawności fizycznej, gorszym, „niemodnym” sportowym ubiorem itp. Od początków mojej pracy starałam się tłumaczyć dzieciom jak dalece mylne i krzywdzące dla kolegów są uwagi i przytyki krytykujące mniejszą czy niedostateczną wg nich, sprawność fizyczną. Podkreślałam, że żadne z dzieci nie jest władne decydować o tym, jakimi uzdolnieniami czy zaletami będą się charakteryzować. Czy urodzą się światłymi humanistami o szerokich horyzontach, czy też bystrymi analitykami, którzy zabłysną kiedyś, na bądź co bądź, ograniczonych połaciach ścisłych płaszczyzn nauki. Inni z kolei, brnąć będą przez często zagmatwane i trudne życie artysty czy myśliciela.
Dokonując oceny własnej osoby wzięłam przede wszystkim pod uwagę doświadczenia w pracy zawodowej, moje porażki i sukcesy. Pomocna była w tym także pełniona przeze mnie funkcja opiekuna Samorządu Uczniowskiego, bowiem dawała mi szansę porozumiewania się z wychowankami na innej niż jednostka lekcyjna, płaszczyźnie. Prowadzę także w szkole program profilaktyczno - edukacyjny dla dzieci z klas IV i V, który ogólnie rzecz ujmując porusza problemy szkoły XXI wieku, w tym przede wszystkim agresji, asertywności, braku tolerancji. Nie spodziewałam się jednakże, że podczas naszych spotkań, światło dzienne ujrzą problemy zupełnie nie związane z tematyką spotkań. Dzieci przychodzą po pomoc w sprawach, w których wielokrotnie mnie zaskakują. Pojawiają się zagadnienia dotykające często wielkich dramatów wychowanków i ich krótkowzrocznych rodziców, którzy niejednokrotnie zapominają, że dziecko nie jest partnerem do dojrzałej rozmowy, popieranej niestety i nierzadko mało przemyślanymi argumentami. Rozwiedzeni rodzice wyrzucają dziesięcioletniemu dziecku na przemian, brak lojalności wobec siebie lub większą miłość wobec drugiego rodzica i udowadniają, że to oni na nią zasługują najbardziej.
Z jednej strony był to dla mnie duży emocjonalny asumpt sugerujący wielkie zaufanie jakim obdarzyły mnie dzieci. Z drugiej natomiast, zażenowanie i uczucie, że nie jestem przygotowana na tego typu zwierzenia. Ponadto, z towarzyszącym mi wewnętrznym konfliktem, uświadamiałam sobie jak intymnych płaszczyzn życia rodzin dotykam i czy mam do tego prawo? Ale czy mam prawo, kontynuując rozważania, zignorować potrzebę rozmowy na nurtujący dziecko temat, które oczekuje ode mnie pomocy i wsparcia? Takich nieustannych pytań i dylematów pojawia się w mojej pracy wiele, zwłaszcza podczas pełnienia dodatkowych funkcji, poza pracą nauczyciela „wuefisty”. Czy wychodząc naprzeciw oczekiwaniom dzieci, nie dotknę prywatnych płaszczyzn życia ludzi, których oczywistym jest, nie powinnam badać. Jak znaleźć konsensus i tzw. „złoty środek”; pomóc podopiecznym i tym samym nie urazić uczuć rodziców lub opiekunów, którzy dochodząc do konkluzji, mogą uznać mnie za agresora bezpieczeństwa ich rodziny. Paradoks rysuje się wyraźnie; gdzie zaczyna się i kończy rola wychowawcy, opiekuna, przyjaciela gdzie natomiast wrażliwego, taktownego człowieka?
Kiedy ostatnimi dniami borykałam się z analizą i ewaluacją swoich działań, pomyślałam przez moment – „po co mi to było?”. Jednak prawie jednocześnie doszłam do wniosku, że domeną strusia jest chowanie głowy w piasek i po raz kolejny wróciła myśl Jamesa Clerka Maxwella – „ Im więcej ludzi rozwinie się dzięki Tobie, tym pełniejsza będzie Twoja własna realizacja”.
Reasumując, ambiwalencja uczuć jaka towarzyszy mi podczas pisania tej samooceny, skłania do poszukiwania niewybrukowanych, niewydeptanych i nieznanych powszechnie dróg postępowania, bowiem materiał w którym przyszło mi „rzeźbić” jest szczególny. Jestem także pełna optymizmu i werwy, mam intuicję i zdolność do kreowania własnych , mam nadzieję ,że właściwych posunięć. A umiejętność oceniania siebie i swojego postępowania, wszak jest cechą dojrzałego człowieka, tym bardziej mającego pełną świadomość roli jaką stanowi w życiu swojego wychowanka.
Z dużą dozą samokrytycyzmu stawiam sobie 4+, z wiarą i nadzieją, że w przyszłości poszukiwane drożyny i dukty odnajdę .


Iwona Chmielewska

Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej




Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie