Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
Dwie Dorotki

Od 01.01.2015 odwiedzono tę wizytówkę 9866 razy.
Chcesz zwiększyć zainteresowanie Twoją jednostką?
Zadzwoń do Nas!* - tel. 606-...-... ->>>
* szkolnictwo.pl - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.



 

„Każdy, kto ma do czynienia z dziećmi, wie, że uwielbiają one baśnie. Kto umie je opowiadać, ma klucz do dziecięcych serc”
I. Słońska.

Już od najmłodszych lat dzieci lubią popisywać się swoimi teatralnymi umiejętnościami przed publicznością, rodzicami, dziadkami, kolegami i koleżankami. Obserwacje zachowań dzieci podczas gier i zabaw, inscenizacji bajek i lektur, imprez z okazji różnych świąt z krótkim programem artystycznym przekonały mnie, że uczestnictwo w tego typu zajęciach sprzyja wszechstronnemu rozwojowi uczniów, uczy przezwyciężania lęku, niepewności, wzmacnia poczucie wolności w realizowaniu własnych pomysłów.

Wychodząc naprzeciw zainteresowaniom dzieci od kilku lat prowadzę w swojej klasie kółko teatralne, podczas którego przygotowujemy przedstawienia na różne uroczystości. Oprócz inscenizacji zaczerpniętych z różnych źródeł, moi uczniowie biorą udział również w przedstawieniach, do których sama ułożyłam scenariusze na podstawie utworów Hanny Januszewskiej i Janiny Porazińskiej.

Polecam je innym nauczycielom do wykorzystania w swojej pracy z dziećmi. Baśniowa tematyka tych inscenizacji bardzo podoba się dzieciom, uczniowie szybko uczą się swoich ról. Oprócz tego ważne są tutaj wartości wychowawcze. Baśnie najsilniej oddziałują na sferę emocjonalną dziecka. Przemawiają do uczuć dziecka – zaciekawiają je, przerażają, wzruszają. Dziecko współczuje pokrzywdzonym, niepokoi się, gdy bohater zmaga się z przeciwnościami, raduje się ze zwycięstwa dobra. Baśń wzrusza dziecko, uczy je dobroci, po którym czuje się lepsze i wierzy w zwycięstwo sprawiedliwości.
Baśnie mają ogromny wpływ na rozwój moralny dziecka, nigdzie bowiem tak dobitnie jak w baśni nie jest postawiony problem dobra i zła. Wartości pozytywne: dobroć, pracowitość, męstwo, odwaga, przeciwstawione wartościom negatywnym: chciwości, skąpstwu i lenistwu, ukazane na tle dramatycznych wydarzeń, wzruszają dziecko do głębi i każą mu stanąć po stronie pozytywnych wartości moralnych, których piękno baśń ukazuje.







Dwie Dorotki
Występują: Narrator, Macocha Pazurkowa, Pazurek, Dorotka,
Dorota, Grusza, Piec, Pani Zima, Kotek, Piesek.
(Uwaga! Jeżeli mamy więcej uczniów w klasie, możemy podzielić rolę narratora.)
Scena I Narrator:
Daleko stąd, daleko, za górą wysoką, za rzeką szeroką, była wioska, a w tej wiosce biała chata, a w tej chacie mieszkał Pazurek z żoną Pazurkową. I były w chacie dwie Dorotki. Jedna była córką Pazurka, druga córką Pazurkowej: bo on był wdowcem, a ona wdową, zanim się pobrali.
Mówi raz żona do męża:
Pazurkowa:
I moja Dorota, i twoja Dorota. Żeby nam się nie myliło, będziemy wołali na twoją „sierota”, a na moją „córeczka”
Pazurek:
Niechże będzie i tak.
Narrator:
No i tak zostało. Pazurek był dobry dla córeczki, ale Pazurkowa nie była dobra dla sieroty. Co najcięższą robotę spycha na pasierbicę i jeszcze dogaduje.
Pazurkowa:
A pospieszaj, niecnoto, uwiń mi się z robotą. A ty, córeczko, spocznij sobie, poleż sobie, ja za ciebie wszystko zrobię.
Narrator:
I tak z jednej Doroty rośnie pracowitka, z drugiej Doroty rośnie leń. Jedna wszystko zrobić potrafi i robi z ochotą, drugiej wszystko i za ciężko, i za niemiło. Sierotka komu może, przysługę wyświadcza, do każdego się uśmiechnie, dla każdego ma dobre słowo. Wszystkim sierotka jest miła, cała wieś ją chwali. A córeczka Pazurkowej na każdego wilkiem patrzy, każdemu niechętnie odpowiada. To i nikt jej nie lubi.
Nastała zima. Spadły wielkie śniegi, przyszły mrozy, przyszły srogie zadymki. Stanęły rzeki skute lodem, zamarzły jeziora.
Pazurkowa:
Sieroto, weź wiadra i nanoś ze studni wody do beczki. A uwijaj się prędko, bo zaraz trzeba chałupę zamknąć i iść spać.
Pazurek:
Żono, noc już przecież i taki ziąb na dworze. Jutro nanosimy wody.
Pazurkowa:
Nie ma mowy. Rób to, co ci mówię!
Dorotka:
Już idę, matko, tylko się ubiorę.
(Wychodzi)
Pazurek:
Daj, żono kolację, bo późno się robi.
(po chwili)
Długo Dorotka nie wraca. Pójdę zobaczyć, co się z nią dzieje. Taka ślizgawica dzisiaj.
(wraca zdenerwowany)
Dorotka chyba wpadła do studni! Tylko chodaki po niej zostały!
Scena II Dorotka:
Gdzie ja jestem? Co ja tu robię? Ani tu zimy, ani śniegu. Słońce świeci i grzeje, łąki kwitną. Jak tu pięknie!
Grusza:
Dolo moja, ciężka dolo, gałązeczki – ręce bolą,
Bujne wichry nie latają, gruszek ze mnie nie strząsają.
Gałązeczki – ręce bolą, dolo moja, ciężka dolo.
Dorotka:
Poczekaj gruszo, zaraz ci ulżę.
(zrywa owoce i kładzie je na ziemię)
Grusza:
O, ulżyłaś mi, dobra dziewczynko, ulżyłaś mi. Znów mogę gałązkami kołysać, znów mogę radować się i wesołym szumem szumieć. Nabierz sobie mych gruszek na drogę.
Dorotka:
Dziękuję, wezmę kilka. Do widzenia, gruszo. Muszę iść dalej.
Piec:
Ile kropel płynie rzeką, tyle dni się chleby pieką.
Kto zlituje się, zlituje, chleby ze mnie powyjmuje.
Dorotka:
Zaraz to zrobię.
(wyjmuje chleby)
Piec:
Dobra dziewczynko, niechaj ci się wszystko w życiu szczęści, za to, żeś moje chleby uratowała. Inaczej spaliłyby się na węgiel. Zabierz ich sobie, ile chcesz na drogę.
Dorotka
(bierze jeden chleb)
Dziękuję. Żegnaj piecu. Pójdę dalej.
(Dziewczynka spotyka kobietę)
Pani Zima:
Dziewczynko, a dokąd tak wędrujesz?
Dorotka:
Sama nie wiem. Tak sobie idę i idę, i po pięknym świecie popatruję.
Pani Zima:
To może byś do mnie na służbę przyszła?
Dorotka:
Przyszłabym, ale nie wiem, dam to radę waszej robocie?
Pani Zima:
E, dasz radę, dasz, bo u mnie wielkiej pracy nie ma. Sprzątniesz mi izbę, zaścielisz łóżko i ugotujesz strawę dla moich domowników. A tych domowników jest tylko dwóch: kotek i piesek.
Dorotka:
A toż to przecież żadna robota.
Pani Zima:
No to u mnie zostań. Jak przesłużysz rok, to cię sprawiedliwie nagrodzę. I wrócisz sobie do domu.
Scena III
(Scena w domu Pani Zimy. Dorotka krząta się po kuchni, która lśni czystością.)


Dorotka:
Kotku, ugotowałam ci jagły na mleku. Piesku, a ty jedz kluski ze skwarkami. A ja posprzątam teraz w domu.
Pani Zima:
Widzę dziewuszko, jak gospodarujesz. Oto minął już rok twojej służby u mnie. Kotku, piesku, jaką skrzyneczkę dać Dorotce za pracę? Czarną czy zieloną?
Piesek:
Hau! Hau! Zieloną!
Kotek:
Miau! Miau! Zieloną!
Pani Zima:
Proszę, Dorotko, oto twoja zapłata.
Dorotka:
Dziękuję pani.
Pani Zima:
Bywaj zdrowa i wracaj do domu. Do widzenia!
Dorotka:
Do widzenia!
(po chwili)
Ledwie wyszłam z domu Pani Zimy, a już widzę naszą chatę.
Pazurek:
O, Dorotka! Gdzie się podziewałaś tyle czasu?
Dorotka:
Byłam na służbie u Pani Zimy.
Pazurkowa:
A co tam trzymasz za plecami?
Dorotka:
To moja zapłata za pracę.
Macocha:
Pokaż, co tam jest w środku!
(Dorotka otwiera skrzynkę z drogocennymi kamieniami, klejnotami)
Wszyscy:
Ojej, co za wspaniałości!
Macocha:
(Mówi do córeczki)
Musisz i ty, Dorotko do Pani Zimy iść na służbę!
Dorota:
Kiedy się boję, mamo!
Macocha:
Czego się boisz, głupia? Jeszcze większą skrzynię z bogactwem przyniesiesz. No, już wskakuj do studni!
Dorota:
Nie chcę! Nie chcę!

(Matka popycha córkę)
Scena IV Dorota:
Gdzie ja jestem?
Grusza:
Dolo moja, ciężka dolo, gałązeczki – ręce bolą,
Bujne wichry nie latają, gruszek ze mnie nie strząsają.
Gałązeczki – ręce bolą, dolo moja, ciężka dolo.
Dorota:
Jeszcze czego, nie będę zrywać gruszek. Wezmę sobie kilka na drogę, bo już zgłodniałam.
Piec:
Ile kropel płynie rzeką, tyle dni się chleby pieką.
Kto zlituje się, zlituje, chleby ze mnie powyjmuje.
Dorota:
Jeszcze czego? Nie chce mi się. Wezmę sobie najpiękniejszy bochenek na drogę.

(Idzie, idzie. Zmęczyła się.)
Siądę sobie, odpocznę i pojem trochę. A to co? Kamień? A co się z gruszek porobiło?
Pani Zima:
Dziewczynko, dokąd wędrujesz?
Dorota:
Tak sobie idę, służby szukam.
Pani Zima:
To może do mnie się zgodzisz?
Dorota:
Może się zgodzę.
Pani Zima:
Robota u mnie niewielka. Sprzątniesz mi izbę, zaścielisz łóżko, pieska i kotka nakarmisz. A jak przesłużysz rok, nagrodzę cię sprawiedliwie. I wrócisz sobie do domu.
Scena V
(Dorota je, w izbie bałagan)
Kotek:
Miau, miau, daj mi coś jeść.
Piesek:
Hau, hau, głodny jestem!
Dorota:
O, niedoczekanie wasze! Nie będę wam szykowała jedzenia! Wynoście się stąd! Chcę odpocząć! Muszę się położyć!
Narrator:
I tak szedł dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem. Dorota tylko o sobie myśli. W izbie śmieci aż szurają pod nogami. Piesek z kotkiem wychudły, żywią się same, jak mogą, to w polu, to w lesie. I tak minął rok.
Pani Zima:
Widzę dziewuszko, jak się sprawujesz. Oto minął już rok twojej służby u mnie. Kotku, piesku, jaką skrzyneczkę dać Dorotce za pracę? Czy zieloną, czy czarną?
Piesek:
Hau! Hau! Czarną!
Kotek:
Miau! Miau! Czarną!
Pani Zima:
Oto twoja zapłata. Żegnaj!
Dorota:
Ojej, co się dzieje? Gdzie ja jestem? Przecież to nasze podwórko!
Macocha:
Córeczko moja, wróciłaś! Pokaż swoją skrzynkę, otwórz ją!
(Otwiera skrzynkę, z której wyskakują żaby, ropuchy, węże, żmije)
Ojej, jakie paskudztwa! Takieś to wiano przyniosła?!
Narrator:
Daleko stąd, daleko, za górą wysoką, za rzeką szeroką, jest wioska, a w tej wiosce biała chata, a w tej chacie muzyczkowie grają. Czyje tam wesele? To sierotka wychodzi za mąż za kowalczyka. A macocha z córeczką patrzeć na to nie chciały, w świat poszły i gdzieś w wielkim świecie przepadły.

Scenariusz inscenizacji opracowany na podstawie książki Janiny Porazińskiej pt. „Dwie Dorotki”.












Żelazne trzewiczki

Żelazne trzewiczki
Występują: Narrator, Ojciec, Czarnobrewa, Rudowłosa, Jasna, Książę zaklęty w krówkę, Matka Słońca, Słońce, Matka Księżyca, Księżyc, Matka Wiatru, Wiatr.


SCENA I
Narrator : Był sobie raz ojciec i miał trzy córki. najstarsza Czarnobrewa, młodsza Rudowłosa i najmłodsza Jasna. Pomagały ojcu jak mogły w gospodarstwie. Żyli bardzo szczęśliwie. Pewnego dnia wrócili z pola bardzo zmęczeni. Ojciec oparł się o ławę i powiedział do najstarszej córki:
Ojciec : Idź moja kochana najstarsza córko do studni i nabierz do wiadra wody, która ugasi pragnienie i doda mi siły.
Czarnobrewa : Dobrze, ojcze, przyniosę ci wody.
(Wychodzi. Gdy próbuje wyciągnąć wodę ze studni, słyszy głos).
Książę: Wyjdź za mnie, a dam ci wody, która ugasi pragnienie twojemu ojcu i da mu siłę.
Czarnobrewa: Ja, najpiękniejsza dziewczyna mam wyjść nie wiedząc za kogo? Nie! Nigdy!
(Wraca do domu bez wody).
Ojciec : Czy przyniosłaś mi droga córko, wody ożywionej?
Czarnobrewa : Nie, ojcze, nie przyniosłam ci wody, bo mi studnia nie dała.
Rudowłosa : To ja ojcze pójdę po wodę, abyś mógł mieć siłę i ugasił pragnienie.
Ojciec : Dobrze, idź córeczko.
(Rudowłosa wychodzi. Gdy próbuje wyciągnąć wodę, słyszy głos).
Książę: Wyjdź za mnie dobra dziewczyno, a dam ci wody, która pomoże twemu ojcu.


Rudowłosa : Ja, najpiękniejsza dziewczyna we wsi, mam wyjść za byle kogo – nie! Nigdy w życiu!
(Wraca do domu bez wody).
Ojciec: Córko, czy masz wodę? Słabo mi.


Rudowłosa: Ojcze, studnia nie chce mi dać wody.
Jasna : Ojcze, ja przyniosę ci wody.
Ojciec: Idź dziecko, może ty mnie uratujesz.


(Dziewczynka wychodzi)
Jasna: Studnio, studnio, czy mogę sobie nabrać wody dla spragnionego ojca?
Książę : Dobrze, dam ci wody, ale musisz wyjść za mnie.
Jasna : Obiecuję ci to.
(Nabiera wody i wraca do domu).
Ojciec : Córeczko, czy przyniosłaś wodę?
Jasna: Przyniosłam, ojcze. Proszę.
(Ojciec pije).
Ojciec : O, już mi lepiej. Od razu poczułem się zdrowszy.
po chwili : No, późno już. Idźcie dziewczęta spać. Dobranoc.
Córki : Dobranoc, ojcze.



(Wychodzą wszyscy oprócz Jasnej. Dziewczyna ściele łóżko. Słychać ciche pukanie do drzwi.)


Jasna: Kto tam?
Książę : Czy pamiętasz coś mi obiecała, gdy ze studni wodę brałaś?
Jasna : Pamiętam, wejdź proszę.

(Do izby wchodzi Książę w stroju krówki)

Książę : Cicho ... moja miła. Nie wolno, by kto nas zobaczył. Gdyś ze studni wodę brała, toś o ojcu swym myślała, na swe oczy nie patrzyłaś. Dam
Ci mój pierścionek własny, niech błyszczy na twym ręku. Będę do ciebie przychodził w nocy, ale obiecaj, że nikomu o tym nie powiesz.
Jasna : Obiecuję. A teraz już idź, bo niedługo słońce wzejdzie.
Książę : Do zobaczenia!
(Wychodzi. Po chwili wchodzi Rudowłosa.)
Rudowłosa : Co ci jest siostrzyczko? Taka zamyślona jesteś. Co cię martwi?
Jasna: Powiem ci. Jestem zaręczona z kawalerem, który przychodzi do mnie jako krówka.
Rudowłosa: Nie martw się. Dziś wieczorem będę piekła chleb i nie zgaszę płomienia na noc. Będę czuwała. Gdy przyjdzie twój kawaler i krowią skórę zrzuci, pochwycę ją i w ogniu spalę. Wtedy twój miły już na zawsze swą człowieczą postać zachować musi.
Jasna: Dobrze, zrób tak siostro.
(Rudowłosa wychodzi. Słychać pukanie.)
Jasna : Kto tam?
Książę : Pomnij coś mi obiecała gdyś ze studni wodę brała. Z srebrną wodą tyś zmówiona, srebrnej wody narzeczona.
Jasna : Wejdź, mój miły.
(Rudowłosa zabiera skórę i wrzuca do pieca).
Książę : O, ja nieszczęsny! Coście uczyniły? Oto jeszcze parę dni i spadłby ze mnie czar, który więzi mnie w krowiej skórze. Muszę teraz iść za czerwoną wodę złej wiedźmie służyć.
Jasna : To moja wina. Nie dotrzymałam obietnicy. Pójdę szukać mojego miłego choćby na koniec świata. Pójdę do kowala, żeby mi zrobił żelazne trzewiczki, kosturek i saganek na moje łzy.
SCENA II Jasna: (śpiewa ) Wodo daleka, wodo czerwona, czerwone toczysz fale,
A za falami w nieznanych stronach przepadł mój miły kawaler.
(po chwili) O, już noc się zbliża. Jakaś chata tu stoi. Zapukam i poproszę o nocleg.
Matka Słońca : Kto tam?
Jasna : Jestem Jasna. Szukam swojego narzeczonego. Czy mogłabym tu przenocować?
Matka Słońca : Tak, ale gdy mój syn przyjdzie, nie wiem, czy się zgodzi.
Jasna : Kim jest pani syn?
Matka Słońca : Słońcem, drogie dziecko. Skryj się za piec, bo już nadchodzi.
(Wchodzi Słońce, rozgląda się).
Słońce : Czuję tu człowieka.
Matka S .: Tak, ukryłam tu dziewczynę. Jest dobra. Szuka swego miłego. Ma na imię Jasna.
Słońce : Znam tę dziewczynę. Jest bardzo miła i kocha swego ojca. Nie skrzywdzę jej.
Jasna : Dziękuję panu. Czy pan wie, gdzie mam szukać swego miłego?
Słońce : Tak, wiem, ale nie mogę ci powiedzieć. Idź dalej, a mój kuzyn Księżyc wskaże ci dalszą drogę.
Jasna : Dobrze, dziękuję, do widzenia.
Narrator : Szła znów dziewczyna przez lasy i ciemne bory, aż zauważyła domek i puka.
Matka Księżyca : Kto tam?
Jasna : Jestem Jasna. Szukam swojego narzeczonego. Czy mogłabym tu przenocować?
Matka K .: Tak, ale czy mój syn będzie zadowolony?
Jasna : Kim jest pani syn?
Matka K .: Księżycem złotym. Skryj się szybko za piecem, bo już nadchodzi.
(Wchodzi Księżyc).
Księżyc : Czuję tu człowieka.
Jasna : Dzień dobry, Księżycu. Proszę o poradę. Czy nie widział pan miejsca, w którym przebywa mój miły?
Księżyc : Słyszałem dziewczyno, że masz dobre serce. Ale pomóc ci nie mogę. Skieruję cię do kuzyna, który Wiatrem się zwie. On na pewno ci pomoże.
Jasna: Dziękuję, do widzenia!
Narrator : Znów poszła przez bory ciemne, przez rzeki i góry. Patrzy, stoi chatka, a w okienku świeci się światełko. Podeszła bliżej i puka do drzwi.
Matka Wiatru : Kto tam?
Jasna : To ja droga pani. Jestem Jasna. Szukam swego narzeczonego. Czy mogłabym tu przenocować?
Matka Wiatru : Przenocować? Przecież mój syn dom by za to roztrząsł, tak by się rozgniewał. Idź lepiej gdzie indziej o nocleg prosić.
Jasna : Nie odmawiaj mi matko gościny. Taka jestem zmęczona.
Matka Wiatru : Żal mi cię, boś wytrwała i wciąż naprzód dążysz. Idź za piec spać. Mój syn nadchodzi.
(Wpada Wiatr).
Wiatr : Witaj matko! A kogo tu gościsz? Czuję człowieka.
Matka Wiatru : Ukryłam tu dziewczynę, która ma na imię Jasna i szuka swego miłego.
Wiatr : Oszczędzę ją, bo widziałem, jakie ma dobre serce.
Jasna : Powiedz, Wietrze, czy widziałeś mego miłego?
Wiatr : Tak, widziałem. Wskażę ci drogę. Idź za mną.
Jasna : Dziękuję pani matko za troskę i opiekę.
Wiatr : Pójdziesz prosto. Przejdziesz przez czerwoną rzekę. Po drugiej stronie zobaczysz zamek. Tam będzie twój miły. Szykuje się do ślubu z wiedźmą, która go kiedyś zaczarowała w krówkę. Śpiesz się, śpiesz, bo będzie za późno.
Jasna : Dziękuję ci, Wietrze. Do widzenia!
SCENA III
Jasna : O, mój najmilszy! Tak długo cię szukałam. Co to? Nie poznajesz mnie?
(Śpiewa) Pomnij, coś mi obiecała, gdyś ze studni wodę brała.
Z srebrną wodą tyś zmówiona, srebrnej wody narzeczona.
Książę : Ach, to ty, moja najdroższa. Odnalazłaś mnie. Już zła czarownica nie ma władzy nade mną. Ty uwolniłaś mnie od czarów. Możemy wracać do domu. Odtąd już zawsze będziemy razem.
Razem: (śpiewają ) Pomnij, coś mi obiecała, gdyś ze studni wodę brała.
Z srebrną wodą tyś zmówiona, srebrnej wody narzeczona.
Scenariusz opracowany na podstawie baśni Hanny Januszewskiej pt. „Żelazne trzewiczki”











O Dwunastu Miesiącach


Występują: Narrator I, Narrator II, Narrator III, Macocha, Pasierbica, Córka, Miesiące.
(Uwaga: Liczbę narratorów ustala nauczyciel.)
Narrator I
Była w chacie gospodyni. Miała córkę i miała pasierbicę. Pasierbica była dobra, a córka była dokucznicą. Macocha pasierbicy strasznie nie lubiła. Woła ją kiedyś i mówi.


Macocha
Idź mi zaraz w las i nazbieraj fiołków. Jak ich nie nazbierasz, to się tu nie pokazuj, bo cię do izby nie wpuszczę.
Narrator I

Cóż było robić? Przywdziała dziewczyna chuścinę, na nogi wzięła chodaki i poszła w las.
Pasierbica Gdzie ja w tym śniegu fiołków nazbieram? O! Tam ogień się pali, a dookoła ognia dwunastu chłopców siedzi.
Styczeń
Który z nas najbardziej ci się podoba?
Pasierbica
Wszyscyście piękni, boście wszyscy potrzebni.
Luty
Po coś tu przyszła, dziewczynko?
Pasierbica
Macocha kazała mi fiołków nazbierać, ale gdzie ich zimą szukać?
MarzecNie martw się, może i znajdziesz.
Grudzień
Zamień się, Kwietniu, ze mną miejscami.
KwiecieńIdźże sieroto za tę pierwszą sosnę, fiołków poszukaj.
Pasierbica
Ojej, ile kwiatów tu rośnie! Dziękuję wam, bracia Miesiące.
Kwiecień
Idź w spokoju do domu. A jak będziesz znów w potrzebie, przybiegnij tu do nas.
Macocha
Jeśli nie masz fiołków, to się wynoś!
Pasierbica
Mam, mam, popatrzcie jeno.
Macocha
Sprawiedliwie... fiołki prawdziwe... Gdzie je znalazłaś? W lesie były?
Pasierbica
W lesie.
.................................................................................................................................
Narrator II
Minęły trzy dni, mróz jeszcze bardziej się nasilił, wichry się jeszcze bardziej rozsrożyły, a macocha myśli.
Macocha
Za pierwszym razem nie udało się, może za drugim się uda.
Narrator II
I woła do sieroty.
Macocha
Biegnij mi zaraz w las i nazbieraj tam poziomek.
Pasierbica
Pójdę do Miesiączków, może mnie i teraz poratują.
Dzień dobry!
Grudzień
To ty, dziewczynko? Cóż teraz chciałabyś mieć?
Pasierbica
Poziomek bym chciała... pięknych, dojrzałych...
Grudzień
To się zrobi, to się zrobi...Zamieńmy się, Czerwcu miejscami.
Czerwiec
Idźże, sierotko, za tę sosnę, poszukaj poziomek.
Pasierbica Dziękuję wam.
Czerwiec
Idź dziewczynko, spokojnie do domu. A jak będziesz czego potrzebowała – to przyjdź tu do nas.
Macocha
Jeśli nie masz poziomek... O! Są poziomki.
Narrator II
Znów minęło kilka dni. Gospodyni myśli.
Macocha
Głupia byłam, że chciałam fiołków, że chciałam poziomek. Kwiaty zwiędły i nie ma nic, poziomki się zjadło i nie ma nic. Teraz każę sierotce przynieść z lasu talarów.


Narrator IIWięc mówi do sieroty.
Macocha
Leć do lasu i przynieś talarów. Jak ich nie znajdziesz, to się nie pokazuj.
Maj
A tym razem czego potrzebujesz?
Pasierbica – Talarów kazała macocha przynieść.
Grudzień
Pochyl się i weź sobie węgielków z ogniska.
Nie bój się, nabierz węgielków. A jak jeszcze macocha cię wyśle, to już do niej nie wracaj, u nas zostań. W naszej zagrodzie będziesz mieszkała, gospodarkę nam będziesz prowadziła.
Pasierbica
Dziękuję za wszystko. Do widzenia.
Macocha
Masz talary? Tyleś jeno przyniosła! A gdzie masz więcej? Leć zaraz i wszystkie przynieś!
Narrator III
Poszła sierota w las i więcej nie wróciła. Do dwunastu Miesiączków na służbę
przystała. Czeka macocha do późnej nocy. Czeka cały ranek, cały dzień i znów cały wieczór. Pasierbicy nie widać. Powiada do swojej córki.
Macocha
Nie wiadomo, co się stało z pasierbicą, może w polu zamarzła na śmierć. To teraz ty pójdziesz! Ubierz się ciepło. Weź na talary w jedną rękę torbę, w drugą garnek, a na plecy jeszcze woreczek.
Grudzień
Dzień dobry, dziewczynko. A może nam powiesz, kto my jesteśmy?
Córka
Ten tu Marzec – klapie wargą jak starzec.
A ten Maj – tylko mu kij żebraczy daj.
A ten Luty - ma koślawe buty.
Stary Grudzień największy leń.
Ojej, jak zimno! Trzeba do domu uciekać.
Narrator III
Ale drogi powrotnej wcale znaleźć nie może. Ognisko z oczu straciła. Brnie w zaspach po kolana, siły traci. Zmęczona, ledwie żywa, nad ranem do domu powróciła. Nic nie przyniosła.
Scenariusz inscenizacji opracowany na podstawie baśni Janiny Porazińskiej pt. „O dwunastu Miesiącach”.



opracowała; mgr Anna Gawlowska- Latek

Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej




Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie