Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
Jak Mateusz uwierzył w siebie i chce żyć w grupie rówieśniczej?

Od 01.01.2015 odwiedzono tę wizytówkę 861 razy.
Chcesz zwiększyć zainteresowanie Twoją jednostką?
Zadzwoń do Nas!* - tel. 606-...-... ->>>
* szkolnictwo.pl - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.



 

Problem dotyczy działań podjętych w celu integracji dziecka niepełnosprawnego z grupą rówieśniczą. Chociaż miałam za sobą ponad 25-letnie doświadczenie pedagogiczne z problemem kalectwa tak naprawdę zetknęłam się niedawno, właściwie siedem lat temu, gdy podjęłam pracę w charakterze nauczyciela języka rosyjskiego w szkole. Już od pierwszego dnia moją uwagę przykuł chłopiec siedzący na wózku. Był drobny, jego wielkie niebieskie oczy wyrażały smutek, lęk, niepewność. W rozmowie z nauczycielami dowiedziałam się, że Mateusz choruje od wczesnego dzieciństwa i że choroba pogłębia się. Rozmawiałam także z matką chłopca, która jest zatrudniona w stołówce szkolnej i oczywiście z samym chłopcem. Chłopiec powiedział mi, że kiedy był w młodszych klasach szkoły podstawowej to chodził i grał w piłkę, ale coraz bardziej było mu trudno poruszać się, w końcu został "przykuty" do wózka i cały świat się zmienił, inaczej patrzył na ludzi.

   W przygotowaniu opracowania wykorzystałam wiadomości i umiejętności nabyte podczas wieloletniej pracy pedagogicznej, rozmów i spotkań z matką chłopca, z rozmów z nauczycielami, sąsiadami oraz literatury fachowej: J. Woskarski „Socjologia wychowania”, WSiP Warszawa 1983; praca zbiorowa pod redakcją M. Żebrowskiej „Psychologia wychowania w rodzinie”, Warszawa 1966; J. Radziewicz „Wychowawca i jego klasa” MAW Warszawa 1986.

1. Identyfikacja problemu

     Chociaż miałam za sobą ponad 25-letnie doświadczenie pedagogiczne z problemem kalectwa tak naprawdę zetknęłam się niedawno, właściwie siedem lat temu, gdy podjęłam pracę w charakterze nauczyciela języka rosyjskiego w szkole. Już od pierwszego dnia moją uwagę przykuł chłopiec siedzący na wózku. Był drobny, jego wielkie niebieskie oczy wyrażały smutek, lęk, niepewność. W rozmowie z nauczycielami dowiedziałam się, że Mateusz choruje od wczesnego dzieciństwa i że choroba pogłębia się. Rozmawiałam także z matką chłopca, która jest zatrudniona w stołówce szkolnej i oczywiście z samym chłopcem. Chłopiec powiedział mi, że kiedy był w młodszych klasach szkoły podstawowej to chodził i grał w piłkę, ale coraz bardziej było mu trudno poruszać się, w końcu został „przykuty” do wózka i cały świat się zmienił, inaczej patrzył na ludzi.

2. Geneza i dynamika zjawiska

     Z tej racji, że chłopiec stale stał na uboczu podczas przerw i z wiadomych względów nie brał udziału w zabawach. Niewiele kolegów się nim interesowało. Wodził tylko oczami za tymi, co biegają i są roześmiani. Sam prawie nigdy się nie śmiał, ponieważ cierpiał i fizycznie, i duchowo. Jego kalectwo się pogłębiło, cierpiał bowiem na tzw. rozmiękczenie kości, czekała go operacja, której jak twierdziła matka bardzo się bał , miał wówczas 11 lat. Chłopcu trzeba było okazać dużo serdeczności, ciepła, serca. Szkoła i koledzy specjalnie się nim nie interesowali, chociaż nie można powiedzieć, żeby mu dokuczali. Mieli swoje problemy, a los mateusza schodził na plan dalszy. W tej sytuacji poczułam nagłą chęć pomocy temu dziecku, które zostało pokrzywdzone przez los. Zostałam jego wychowawczynią, Mateusz był wówczas uczniem klasy IV. Chłopiec miał trudności w nauce, bo nie mógł pogodzić się z tym, że nie gra w piłkę, nie może wyjść z ławki do tablicy. Na lekcjach zauważyłam brak koncentracji uwagi, jakby zahamowanie reakcji ruchowych, a także myślenia. Nie było ani jednej lekcji, żebym ja nie pomogła temu dziecku, które potrzebowało mego wsparcia.

3. Znaczenie problemu

     Problem miał tylko pozornie wąski zakres, bo dotyczył jednej osoby, ale o skomplikowanym charakterze, ponieważ dotyczył wszystkich sfer istnienia ludzkiego; sfery fizycznej, psychicznej, uczuciowej, moralnej. Problem odbijał się również szerokim echem w klasie i w szkole. Nie wystarczyło już rozumieć znaczenie słowa „tolerancja”, trzeba było wykazać w zachowaniach, jak dalece jesteśmy tolerancyjni wobec inności drugiego człowieka, chłopca który porusza się na wózku, ma niedowład nóg i brak czucia w rękach, z trudem trzyma długopis, nie zawsze złapie piłkę (zresztą rówieśnicy, bojąc się o jego zdrowie wolą z nim nie grać), niechętnie nawiązuje kontakt słowny. Z różnych wypowiedzi naukowców, wiedziałam że chłopiec może całkowicie zamknąć się w sobie, gdyż lęk przed operacją i nieznanym losem paraliżował mu mowę. Czy ja mogłam uratować chłopca? Trzeba było chociaż częściowo uleczyć jego psychikę, wspomóc go duchowo, przekonać o tym, że warto żyć, ze trzeba się cieszyć każdym dniem, każdym małym sukcesem chociażby tym, że uda mu się złapać piłkę, przeczytać ładnie fragment czytanki czy wiersza. A klasa ten wysiłek kolegi powinna nagrodzić okrzykiem, oklaskami czy innym gestem.

4. Prognoza

     Szkolny Program Wychowawczy opracowany przez zespół nauczycieli pod moim kierunkiem w jednym z obszarów działania obejmuje prawa dziecka i poszanowanie praw innych. W tym obszarze działania jest on zgodny z art. 53 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polski traktujący o prawie rodziców do wychowania i opieki ale to nie zwalnia szkoły od obowiązku opieki i wychowania, które jest nieodłącznym elementem nauczania. Inny akt prawny Podstawa programowa kształcenia ogólnego oraz zbudowany na niej program nauczania, na którym oparte są moje własne plany nauczania i wychowania szczegółowo eksponują cele wychowania i kształcenia. „Powinności wychowawcze będące wymiarem pracy edukacyjnej każdego nauczyciela” mają miejsce w życiu codziennym, w klasie, w stołówce, na boisku, na wycieczce, w kinie, na wieczorku tanecznym, w miejscach publicznych i kultu religijnego. Realizując zadania, które na mojej osobie ciążą starałam się pomagać chłopcu, bo innej drogi nie było.

5. Propozycja rozwiązania problemu

     Chciałabym uwierzyć, że problem będzie rozwiązanie całkowicie, póki co zapobiegawczo, należy:
  • dużo rozmawiać z chłopcem na różne tematy: domu, rodzeństwa, kolegów, szkoły w różnym czasie: na lekcjach, po lekcjach, w czasie przerw, w stołówce itp.;
  • chwalić chłopca w klasie za każde osiągnięcia, a przecież je ma, bo jest chętny do nauki i czyni coraz większe postępy;
  • na bieżąco kontaktować się z rodzicami chłopca, nauczycielami innych przedmiotów, pocieszać, pouczać, wspierać dobrą radą, nakłaniać by chłopca poddała leczeniu medycznemu (zabieg chirurgiczny);
  • rozmawiać z kolegami z klasy na temat tolerancji i akceptacji kogoś kto jest inny z różnych przyczyn.
Działania naprawcze powinny zmierzać w kierunku zaakceptowania samego siebie takim jakim się jest (z powodu choroby) i zaakceptowania Mateusza przez klasę. By ten cel osiągnąć należy włączyć chłopca w proces lekcyjny i zajęcia pozalekcyjne na miarę jego sił fizycznych i możliwości – okazywać chłopcu zainteresowanie i mieć dla niego zawsze chwilę czasu by nie czuł się odrzucany

6. Wdrażanie oddziaływań

     Podjęte działania i nakreślone działania wdrożyłam krok po kroku. Pozytywne efekty przyniosły rozmowy z matką i samym chłopcem, który w czasie minionych wakacji był operowany. Stan jego zdrowia powoli się poprawia, ale chłopiec w dalszym ciągu wymaga niezwykłej troski, gdyż porusza się na wózku inwalidzkim. Wydaje mi się, że po przyjeździe z kliniki chłopiec wydoroślał. W rozmowie ze mną zdradził swój sekret, że nie jest sam w takiej sytuacji. Spotkał inne dzieci, które są w podobnej sytuacji, a nawet gorszej. Ma w sobie dużo nadziei, że jego los też się zmieni. Chętnie rozmawia ze mną na temat telewizyjnego programu „Niepełnosprawni, sprawni w pracy”.

     Twierdzi, że nie chce, żeby inni się nad nim użalali, chce być traktowany na równi z innymi. Chłopiec ma teraz 14 lat i jest uczniem klasy II b gimnazjum. Nauka dla niego jest wysiłkiem umysłowym, ale nie sprawia mu kłopotów. Chętnie się uczy słówek rosyjskich, czyta i mówi po rosyjsku. Kiedy zbliżam się do niego, widzę radość w jego oczach, a czasami uśmiech na twarzy. Wokół jego wózka skupieni są koledzy, bo Mateusz potrafi opowiedzieć jakiś szkolny humor, fragment przeczytanej książki czy film. Kiedyś rozmawiałam z nim na temat programu telewizyjnego Anny Dymnej „Nie jesteś sam”, poświęconego ludziom cierpiącym z rożnych przyczyn zdrowotnych, ale mających swoje, cel w życiu. Dla chłopca ten program jest czymś, co wyzwala w nim chęć działania, wiarę we własne możliwości i siły, budzi nadzieję.

Opracowanie: Wiesława Rusin, nauczycielka Gimnazjum w Telatynie

Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej




Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie